Czy to czarna skrzynka boeinga?
Poszukiwania zaginionego 8 marca boeinga Malaysian Airlines MH370 weszły w weekend w nową fazę. Do akcji wykorzystano sprzęt namierzający impulsy z czarnych skrzynek samolotu.
Specjalne lokalizatory wychwyciły w nocy z soboty na niedzielę dwa słabe sygnały z Oceanu Indyjskiego. Impulsy wyłapano w rejonie odległym o 1.7500 km od australijskiego Perth, 4,500 metrów w głąb oceanu. Zdaniem Angusa Houstona, emerytowanego szefa australijskich sił powietrznych, dowodzącego powołaną przez australijskie władze grupą poszukiwawczą , sygnały miały częstotliwość podobną do tej emitowanej przez czarne skrzynki.
Wychwycenie kolejnych sygnałów z czarnych skrzynek pozwoliłoby zawęzić obszar poszukiwań. Dopiero wtedy do akcji poszukiwawczej mógłby zostać użyty bezzałogowy dron podwodny.
Baterie mogły wytrzymać dłużej
Optymizm ekipy poszukującej boeinga jednak przygasł, ponieważ od weekendu nie wychwycono żadnego nowego sygnału. Dziś mijają dokładnie 32 dni od momentu, gdy samolot Malaysia Airlines zniknął z radarów. To dwa dni po czasie, jaki eksperci dawali bateriom czarnych skrzynek. Jeszcze kilka dni temu mowa była o tym, że wyczerpują się one po 30 dniach.
Ekipa poszukiwawcza wierzy jednak, że baterie mogły wytrzymać dłużej. Jak powiedział Angus Houston, „trzeba kontynuować poszukiwania, nawet kilka dni po terminie, na który obliczone zostało działanie czarnych skrzynek".