Podczas ekspozycji sprzętu wojskowego Bridex 2013 w Bandar Seri Begawan, stolicy Brunei, sułtan tego kraju odebrał cztery śmigłowce Black Hawk produkowane w Mielcu. To pierwsza partia z 12 sztuk, które zakupiła armia brunejska. Polacy pokazali na wystawie także rosomaka z Siemianowic Śląskich, który też ma szansę na eksport do Brunei.
Wydatki obronne w Azji rosną bardzo szybko. Według danych Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) dorównują jej pod tym względem jedynie Rosja i niektóre kraje Ameryki Łacińskiej. Tylko w latach 2005–2009 Malezja zwiększyła import broni o 722 proc., wydatki wojskowe Singapuru urosły o 146 proc., a Indonezji o 84 proc.
– Państwa regionu wymieniają uzbrojenie przestarzałe na nowe, stąd wzrost ich budżetów obronnych. To szansa dla polskiego eksportu – mówi „Rz" Adam Jelonek, polski ambasador w Malezji. Tym bardziej że nie jest to prosta wymiana „pokoleniowa" na zasadzie „jeden do jednego", broni gorszej i tańszej na lepszą i droższą, ale realny przyrost uzbrojenia w proporcji średnio jeden do półtora. Napięcia na linii Chiny–Japonia, rosnąca siła militarna Pekinu czy przesuwanie amerykańskiej uwagi strategicznej na Pacyfik, za czym idzie współpraca z Wietnamem, Filipinami czy Indiami, wzmocnią jeszcze tendencję do zbrojenia się.
Razem raźniej
Polacy stają na tym rynku w szranki ze światowymi gigantami, ale nie są bez szans, co pokazuje właśnie Brunei, gdzie do tej pory królowali dostawcy brytyjscy – to pozostałość po protektoracie Wielkiej Brytanii, który zakończył się dopiero na początku lat 80. XX w. Na wystawę do Brunei przejechało osiem naszych firm i instytutów, wyjazd koordynował MSZ. – Współpraca firm z dyplomacją układa się coraz lepiej – twierdzi Bogusław Winid, wiceminister spraw zagranicznych.
Polska ekspozycja z rosomakiem ustępuje rozmiarami jedynie Brytyjczykom, sąsiaduje za to z przestrzenią wystawową firmy Sikorsky i PZL Mielec, gdzie stanął black hawk S-70i. Razem dominowały wizualnie nad konkurencją.