Khan Said stoi najprawdopodobniej za ubiegłorocznym szturmem na więzienie na północnym wschodzie Pakistanu, w wyniku którego oswobodzonych zostało blisko 400 więźniów. Również jemu przypisywany jest spektakularny atak na bazę pakistańskich sił powietrznych w 2012 r.
Nie jest jasne, kto stoi za wczorajszym atakiem na jego poprzednika, Hakimullaha Mehsuda. Stany Zjednoczone prawie nigdy nie potwierdzają informacji o nalotach dronów.
Wiadomość o śmierci Mehsuda przychodzi jednak w czasie wyjątkowo newralgicznym dla rządu w Islamabadzie. Tydzień temu podczas wizyty w Waszyngtonie premier Pakistanu Nawaz Sharif wzywał USA, by zaprzestały ataków bezzałogowcami na terytorium jego kraju. Dzień przed zabiciem Mehsuda szef pakistańskiego rządu ogłosił, że zaczyna rozmowy pokojowe z talibami, a w poniedziałek na terytoria przez nich kontrolowane mieli pojechać wysłannicy premiera Sharifa.
Dziś w wielu pakistańskich miastach dochodziło do antyamerykańskich wystąpień.
34-letni Mehsud wiele razy był celem ataków ze strony armii Pakistanu oraz amerykańskich dronów. Wielokrotnie pojawiały się informacje o jego śmierci, ale za każdym razem po kilku dniach udzielał wywiadów miejscowym reporterom powtarzając: „Powiem to jeszcze raz - ja żyję".