Królewska służba prasowa w Katmandu oświadczyła wczoraj, że podawane przez zagraniczne media informacje o planach rychłego ustąpienia i wyjazdu Gyanendry są „całkowicie sfabrykowane i bezpodstawne”. Indyjska prasa sugeruje już od jakiegoś czasu, że otoczenie króla rozważa emigrację do Indii.
Oficjele maoistowskiej Komunistycznej Partii Nepalu, która niespodziewanie zwyciężyła w wyborach 10 kwietnia, podkreślają, że zależy im na dobrowolnym odejściu króla. Wszystkie główne partie nepalskie są za likwidacją monarchii, ale maoiści domagają się tego najgłośniej. – Nie jest istotne, gdzie on będzie mieszkał: w Nepalu czy w Indiach. Zamierzamy ogłosić powstanie republiki, a on będzie musiał to zaakceptować – powiedział wczoraj rzecznik maoistów Krishna Bahadur Mahara.
Lider zwycięskiej partii Prachanda nawołuje króla, żeby ustąpił po dobroci, jeśli nie chce, by spotkało go coś nieprzyjemnego. – W historii monarchowie byli ścinani i czasem musieli uciekać z kraju. Oby się to nie powtórzyło u nas – powiedział w nepalskiej TV były przywódca komunistycznych partyzantów.
Wybory 10 kwietnia, przeprowadzone według niezwykle skomplikowanego systemu, przyniosły maoistom 120 z dotychczas obsadzonych 240 miejsc w parlamencie. Kolejne 335 miejsc zostanie rozdzielonych według zasady proporcjonalności; maoiści zapewnili już sobie około 30 procent z nich, ale obliczanie głosów jeszcze trwa. Ostatnich 26 parlamentarzystów zostanie wskazanych przez nowy rząd.
Dla obecnego premiera Giriji Prasada Koirali z centrowego Kongresu Nepalskiego spektakularny sukces pogrobowców Mao to bardzo przykra niespodzianka.