Wicepremier Australii powiedział mediom, że jego rząd prowadzi z Chinami i Malezją rozmowy dotyczące dalszych poszukiwań samolotu MH370, który zniknął z fotoradarów 8 marca 2014 roku podczas lotu z Kuala Lumpur do Pekinu. Do publicznej wiadomości przedostała się informacja, że władze rozważają zakończenie poszukiwań "w ciągu najbliższych tygodni".

Czytaj także: Malezja uznaje marcowe zaginięcie boeinga za wypadek

Biuro prasowe wicepremiera Trussa zastrzega, że to "przesada". Tłumaczy, że wiceszef australijskiego rządu miał na myśli to, że kraj musi podjąć decyzję odnośnie tego, jak długo mają potrwać poszukiwania maszyny w sytuacji, gdy jej szczątków nie udało się zlokalizować na prawdopodobnym obszarze, na którym miało dojść do katastrofy (w odległości 1600 kilometrów od zachodniego wybrzeża Australii). Obszar ten obejmuje 60 000 kilometrów kwadratowych.

- Z pewnością nie możemy szukać MH370 wiecznie, ale chcemy zrobić wszystko, co jest możliwe, by zlokalizować samolot - powiedział Warren Truss.

W oświadczeniu dla mediów rzecznik wicepremiera Australii przyznał dzisiaj, że dyskusja toczy się nie wokół kwestii odwołania poszukiwań. - Dyskusja toczy się wokół akcji poszukiwawczej maszyny. Pozostajemy w nadziei na pomyślny rezultat poszukiwań samolotu, choć sprawdzono już 40 procent obszaru, na którym mogło dojść do zniknięcia MH370 - powiedział rzecznik. Dodał, że w sytuacji, gdy na wyznaczonym terenie nie uda się odnaleźć samolotu, Australia, Chiny i Malezja oraz być może inne kraje podejmą rozmowy dotyczące dalszych kroków.

Reklama
Reklama

Za niecały tydzień minie dokładnie rok od czasu zaginięcia samolotu Malaysia Airlines. 8 marca maszyna leciała z Kuala Lumpur do Pekinu z 239 osobami na pokładzie. W pewnym momencie samolot zboczył z trasy i skierował się na południe, a niedługo później zniknął z fotoradarów.

Zaginięcie samolotu MH370 jest największą zagadką w historii światowego lotnictwa.