Rz: Czy obecna wizyta premiera Li Keqianga w Indiach przyniesie przełom w niełatwych stosunkach obu krajów?
Rod Wye:
To głównie strona chińska przedstawia obecną wizytę jako początek nowego otwarcia w relacjach Pekinu i New Delhi. Obie strony zdają sobie sprawę z wielości problemów, które wciąż istnieją między nimi. Nie sądzę, by sprawy takie jak działalność Dalajlamy albo spory graniczne, dało się rozwiązać szybko i ku obopólnemu zadowoleniu.
Uważa pan, że to Chiny są dziś bardziej zainteresowane poprawą relacji sąsiedzkich z Indiami?
Poprawa jest potrzebna obu stronom, jednak to Chiny mają obecnie nowego szefa rządu, który potrzebuje sukcesu na polu międzynarodowym, także dla budowania swojego prestiżu. Zresztą nie chodzi mu wyłącznie o dobre stosunki z Indiami, ale także z Pakistanem – zwłaszcza w kontekście pomocy wojskowej udzielanej temu państwu – i z całą Azją Południową.