Przez osiem lat Czen sprawował najwyższy urząd na wyspie, rządząc krajem z prezydenckiego pałacu w centrum Tajpej. Teraz nad 58-letnim politykiem zawisła groźba spędzenia reszty życia w więzieniu.
Wśród oskarżonych jest też była pierwsza dama Wu Szu Czen, ich syn oraz synowa, a także paru współpracowników eksprezydenta. Prokuratura zarzuca Czenom, że stworzyli nielegalny „specjalny fundusz wyborczy”, z którego odprowadzili ponad 30 mln dolarów na prywatne konta za granicą. Są też oskarżeni o przyjęcie wysokiej łapówki w zamian za pomoc w załatwieniu transakcji na rynku nieruchomości oraz „pranie” uzyskanych w ten sposób pieniędzy.
Czenowie przyznają się do przyjęcia pieniędzy (których większość zdążyli już zresztą zwrócić), podkreślając jednak, że uznawali je za polityczną donację, a nie łapówkę. Przyznają się do części stawianych im zarzutów, ale nie do wszystkich.
W 2000 roku stojący na czele proniepodległościowej Demokratycznej Partii Postępowej Czen Szuej Bien przeszedł do historii jako pierwszy opozycyjny polityk w historii Tajwanu, który złamał dotychczasowy monopol nacjonalistycznej partii Kuomintang na władzę. Z czasem jednak euforia wśród jego zwolenników ustąpiła rozczarowaniu, gdy okazało się, że administracja Czena jest niewydolna i przeżarta korupcją.
Przed rokiem Kuomintang odzyskał władzę, odnosząc zdecydowane zwycięstwa w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Były prezydent twierdzi, że jego proces ma charakter polityczny i oskarża obecny rząd o konszachty z Pekinem. – Moje oskarżenie zostało przygotowane zawczasu, a wyrok już został przesądzony – twierdzi Czen.