Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Niedzielne wybory prezydenckie w Uzbekistanie miały jednego faworyta. Następne siedem lat należy do Isłama Karimowa, którego nieliczni opozycjoniści nazywają chanem (tak nieliczni, że kilka dni temu na wiecu w Taszkencie pojawiło się siedmiu protestujących z plakatami „Nie dla dyktatora Karimowa” i był to i tak akt wielkiej odwagi), a system panujący w tym kraju określają mianem socjalizmu feudalnego.
W całej poradzieckiej Azji Środkowej prezydenci umacniają swą władzę, a partie choćby odrobinę opozycyjne tracą ostatnie miejsca w parlamentach. Tak było tydzień temu w Kirgizji, gdzie wszystkie mandaty zdobyła partia prezydenta Kurmanbeka Bakijewa – Ak Żoł, a w sierpniu w Kazachstanie, gdzie Madżlis opanowało ugrupowanie Nursułtana Nazarbajewa – Nur Otan. Wyniki wyborów w regionie przypominają te z czasów radzieckich. Ich zwycięzcy zupełnie nie zrażają się krytyką obserwatorów międzynarodowych. Nie tylko oni – Kazachstan będzie w 2010 roku przewodniczył OBWE, organizacji, która zajmuje się między innymi nadzorowaniem wyborów (ostatnie kazachskie uznała za niezgodne ze standardami).
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: