Choć ustawa reformująca administrację skarbową została już podpisana przez prezydenta i opublikowana, to nie wszystkie szczegóły organizacji fiskusa są oczywiste. Wciąż nie opublikowano projektów rozporządzeń, które przewidywałyby właściwość terytorialną urzędów skarbowych w ramach nowej Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Nie ma też rozstrzygnięć co do dalszego losu tzw. urzędów dla dużych podatników.
Biuro prasowe Ministerstwa Finansów na pytanie o dalsze funkcjonowanie tych urzędów odpowiedziało ogólnie: nowe regulacje utrzymają dotychczasowe rozwiązania. Ma to zapewnić „sprawną kontynuację przejętych zadań i tym samym prawidłową realizację zadań nałożonych na organy KAS".
Dziś urzędy dla dużych podatników obsługują największe firmy, których przychody przekraczają 5 mln zł rocznie. Takich urzędów jest w kraju 20, w większości po jednym na województwo. Rozwiązanie okazało się trafione. Urzędy te na ogół lepiej rozumieją specyfikę dużego biznesu. Tak ocenia je Tomasz Misiak, senior manager w dziale doradztwa podatkowego firmy PwC.
– Przedsiębiorcy na ogół chwalą sobie współpracę z takimi urzędami, głównie z tego względu, że urzędnicy w nich zatrudnieni rozumieją specyfikę dużego biznesu. To buduje zaufanie do państwa, bardzo cenione przez przedsiębiorców – mówi Misiak.
Podobnego zdania jest Mariusz Korzeb, doradca podatkowy i ekspert Pracodawców RP. Sugeruje jednak, że reforma administracji skarbowej może być okazją do lepszego wykorzystania potencjału tych urzędów.
– Dziś do ich kompetencji należą, oprócz dużych firm, także te niewielkie, jeśli tylko są zarządzane przez osoby z zagranicy. To nie do końca uzasadnione i być może należałoby się zastanowić nad sensem tych przepisów.
Urzędy dla dużych podatników rzeczywiście zajmują się firmami powiązanymi z zagranicą. Dotyczy to przypadków, gdy np. są zarządzane przez nierezydenta lub ów nierezydent dysponuje co najmniej 5 proc. głosów na zgromadzeniu wspólników albo na walnym zgromadzeniu.
W ubiegłym roku, jeszcze za rządów PO–PSL, Ministerstwo Finansów forsowało projekt utworzenia w Warszawie jeszcze jednego urzędu, do obsługi tylko największych firm. Projekt był krytykowany, głównie ze względu na możliwe kłopoty w kontaktach z urzędem podatników z odległych miast. Obecna ekipa – co przyznał wiceminister Marian Banaś w rozmowie z „Rz" – już takich planów nie ma.