Zdaniem organów podatkowych użycie przez ustawodawcę sformułowania „wyłącznie" powoduje, że podejmowanie jakichkolwiek innych czynności z wykorzystaniem samochodu, które nie są bezpośrednio czynnością sprzedaży, uniemożliwia uznanie pojazdu „automatycznie" za wykorzystywany wyłącznie do celów działalności gospodarczej podatnika. W przypadku takich pojazdów, uznanie ich za wykorzystywane wyłącznie do celów działalności gospodarczej wymaga już prowadzenia kilometrówki. Takie stanowisko potwierdzają też sądy administracyjne, m.in. w przytoczonych powyżej wyrokach. Ich zdaniem podatnik, który wykorzystuje pojazd samochodowy do jakichkolwiek innych celów, przestaje go używać „wyłącznie" do celów prowadzonej działalności gospodarczej. Ustawodawca w sposób wyraźny nakreślił bowiem zasady stosowania omawianego uprawnienia do nieprowadzenia ewidencji i swoje intencje z tym związane. Jeżeli natomiast dla takich pojazdów ewidencja przebiegu nie będzie prowadzona, to wówczas podatnik będzie miał prawo do odliczenia co najwyżej 50 proc. podatku naliczonego. Sądy podkreślają, że samochody przeznaczone do jazd demonstracyjnych, pomimo że nie utraciły charakteru towarów handlowych, nie są przeznaczone do odprzedaży, skoro służą w okresie ich użytkowania do prezentowania towarów.
Gdzie treść ekonomiczna
Taka interpretacja przepisów nie do końca jest prawidłowa. Z literalnego brzmienia art. 86a ust. 5 pkt 1 ustawy o VAT wynika wprawdzie, że taki wniosek może być dopuszczalny. Jednak, z uwagi na regulacje unijne i funkcje, jakie regulacja ta powinna spełniać, sprawa ta wymaga głębszej analizy.
Wątpliwości budzi tak wąskie rozumienie słowa „wyłącznie". Gdzie jest bowiem granica pomiędzy „wyłącznym" wykorzystaniem a wykorzystaniem „niewyłącznym"? Z pewnością wyznacznikiem nie może tu być dokonywanie lub niedokonywanie jakichkolwiek czynności z wykorzystaniem towaru przeznaczonego do sprzedaży, które są niezbędne dla sfinalizowania samej sprzedaży (czyli faktycznej realizacji celu, dla którego towar jest przeznaczony). Tak wąskie rozumienie prowadziłoby do nadmiernego zawężenia możliwości uznania towaru za przeznaczony wyłącznie do odprzedaży. Towar – samochód jest okazywany potencjalnemu klientowi poprzez umożliwienie mu odbycia jazdy próbnej. Jakikolwiek inny sposób okazania towaru (czyli np. zwykłe oglądanie, bez możliwości zweryfikowania podstawowych cech i funkcjonalności w realnych warunkach) raczej nie doprowadziłby do sfinalizowania transakcji i pozyskania nowego klienta. Sposób rozumienia określenia „wyłącznie" proponowany przez organy oraz sądy we wspomnianych wyrokach pomijałby zbyt istotnie treść ekonomiczną przeprowadzanej transakcji, która w przypadku VAT ma przecież duże znaczenie. Nie można bowiem uznać, że wykonywanie nieodłącznych czynności związanych z procesem sprzedaży wykracza już poza zakres wykorzystania wyłącznie do odprzedaży/sprzedaży. Jeżeli faktycznie przyjąć takie kryterium, to bez problemu można znaleźć argumenty za tym, że pozostałe pojazdy też przecież nie są wykorzystane „wyłącznie" do tych celów.
Przy ocenianiu, czy dochodzi do „wyłącznego" wykorzystania pojazdu samochodowego do celów odprzedaży, należy zdecydowanie bardziej skupić się na treści ekonomicznej czynności pozornie będących tymi „innymi" czynnościami. Warto wziąć pod uwagę, czy dana „inna" czynność to dodatkowa usługa świadczona przez podatnika z wykorzystaniem pojazdu samochodowego, czy usługa odpłatna na rzecz podmiotu trzeciego, bądź też usługa świadczona nieodpłatnie na rzecz pracownika. Ponadto, można wziąć pod uwagę, czy potencjalny nabywca uzyskuje korzyść z tytułu wykorzystania pojazdu demonstracyjnego, czy wyłącznie weryfikuje cechy nabywanego towaru w realnych warunkach, a nie tylko na terenie salonu. Nie bez znaczenia pozostaje tutaj fakt, że do udostępniania samochodów jako demonstracyjnych diler obowiązany jest na podstawie umów dilerskich. Jest to na tyle nieodłączny element polityki udanej sprzedaży towaru, że producent wymaga zagwarantowania tego już na poziomie umowy. Wspominali o tym podatnicy w składanych wnioskach o wydanie interpretacji indywidualnych, jednak ani organy, ani sądy nie przyłożyły do tego należytej wagi.
Czy zapomniano o prounijnej wykładni
Zastanawia też, czy aby na pewno wykładnia proponowana przez organy i sądy jest zgodna z regulacjami unijnymi oraz zgodą udzieloną przez Radę.