Istnieje obecnie, zwłaszcza wśród większych przedsiębiorców, tendencja do motywowania obecnych oraz przyciągania przyszłych pracowników różnego rodzaju dodatkami do wynagrodzenia (często zamiast „pieniężnego" zwiększenia pensji). Do takich bonusów można zaliczyć np. ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie OC, ubezpieczenie medyczne, czy też możliwość udziału w różnego rodzaju firmowych imprezach.
Beneficjent musi zapłacić
Jeżeli chodzi o profity związane z „niemedycznymi" ubezpieczeniami, to co do zasady organy podatkowe oraz sądy prezentują dla pracowników niekorzystne stanowisko i są zgodne, że nawet jeśli ubezpieczony nie jest wskazany z imienia i z nazwiska, to uzyskuje przychód. Tytułem przykładu można tu wskazać na wyrok WSA w Gdańsku z 24 października 2012 r. (I SA/Gd 910/12).
Analiza orzecznictwa sądowo-administracyjnego i interpretacji podatkowych prowadzi do wniosku, że tak jak i w przypadku „zwykłych" ubezpieczeń opłacanych przez pracodawców, tak i w przypadku ubezpieczeń (tzw. abonamentów) medycznych pracownicy uzyskują nieodpłatny przychód, z którego muszą się rozliczyć z urzędem skarbowym. Nieodpłatnym świadczeniem podlegającym opodatkowaniu jest już bowiem sama możliwość skorzystania z usług medycznych. Sprawa ta została przesądzona uchwałą pełnej Izby Finansowej NSA z 24 października 2011 r. (II FPS 7/10).
Inaczej jest w przypadku usług z zakresu medycyny pracy, które pracodawca musi zapewnić pracownikowi.
Bankiety już nie takie atrakcyjne
W ustnym uzasadnieniu uchwały z 24 października 2011 r. NSA zastrzegał, że zawarte w niej tezy powinny być stosowane wyłącznie w odniesieniu do abonamentów medycznych. Są one bowiem dosyć specyficznym rodzajem nieodpłatnego świadczenia, którego nie da się prosto „przełożyć" na inne kategorie przychodów. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Przede wszystkim zarówno organy podatkowe, jak i duża część sądów administracyjnych niezwykle chętnie sięga do uchwały w przypadku rozstrzygania o konsekwencjach podatkowych związanych z imprezami pracowniczymi.