Dla uznania wydatku za reprezentacyjny wystarczy ta druga cecha, bez jednoczesnego elementu wystawności. Dodatkowym kryterium jest niemożność wytłumaczenia wydatku obowiązkiem jego ponoszenia, wynikającym np. z umowy albo przepisu. Ma on charakter fakultatywny, dobrowolny.
Nie wystarczy sięgnąć do słownika
Od wielu lat podatnicy sięgali do definicji „reprezentacji" w słownikach języka polskiego. Okazuje się, że nie jest to już właściwe podejście do problemu. „Reprezentacja" według definicji ze słowników to okazałość, wystawność związana ze sposobem prezentacji wobec osób trzecich swojego życia, kariery, pracy, pozycji społecznej, firmy. Z tego można wywieść, że z wydatkiem reprezentacyjnym mamy do czynienia wtedy, gdy jego wartość jest nieadekwatna do okoliczności, przyjętych norm przeciętnego wydatku, a celem wydatku jest dobre zaprezentowanie się. Zakup dla kontrahenta kawy w czasie negocjacji poza siedzibą firmy nie będzie więc reprezentacją w tym rozumieniu, ale zafundowanie mu obiadu, w czasie którego serwowano dziczyznę, ma taki charakter. Sądy administracyjne coraz częściej stają po stronie fiskusa twierdzącego, że taka definicja pojęcia „reprezentacja" (na podstawie słowników języka polskiego) jest błędna. Przykładowo WSA w Warszawie w nieprawomocnym wyroku z 26 kwietnia 2011 (III SA/Wa 2442/10) stwierdził, że w procesie wykładni nie wolno definicji zawartej w słowniku języka polskiego traktować jak definicji ustawowej. Tylko ten drugi rodzaj definicji jest całościowy i zamknięty, a definicja słownikowa to tylko przybliżony zestaw cech oraz znaczeń funkcjonujących w języku potocznym.
Po prostu „repraesentatio"
Zaskakującym sposobem definiowania pojęcia „reprezentacja" jest odwołanie się do... łaciny. W powołanym wyroku sąd stwierdził, że słowo „reprezentacja" wywodzi się z łacińskiego repraesentatio, oznaczającego wizerunek. Zdaniem sądu odzwierciedla to funkcjonalne znaczenie pojęcia „reprezentacja", jakie należy przyjąć na potrzeby podatku dochodowego od osób fizycznych.
Taki sposób zdefiniowania pojęcia „reprezentacja" pojawia się często zarówno w interpretacjach indywidualnych, jak i orzeczeniach sądów administracyjnych. Pozwala na bardzo szerokie rozumienie reprezentacji. Przykład: podatnik przenosi negocjacje dotyczące milionowego kontraktu z biura do kawiarni, kupuje z firmowych środków lody i kawę dla uczestników rozmów. Fiskus zgadza się, że wydatek nie był okazały i był też niewielki w stosunku do wartości podpisanego kontraktu. Nie zmienia to jednak jego charakteru reprezentacyjnego, bo przedsiębiorca wykorzystał miłą atmosferę kawiarni do zbudowania pozytywnego wizerunku swojej osoby. Dla fiskusa działania podatnika i poniesione przy tym wydatki miały więc charakter reprezentacyjny. W obecnie przyjętej przez organy podatkowe definicji reprezentacji nie musi taki wydatek nosić cech okazałości, wystawności, lecz wystarczy, że ma na celu tworzenie pozytywnego wizerunku przedsiębiorstwa, utrzymywanie dobrych relacji z kontrahentami, podwykonawcami itd.
Otwarty katalog
Podatnicy często popełniają błąd, ograniczając wydatki reprezentacyjne do tych wiążących się z gastronomią, gościną dla kontrahentów, organizacją imprez różnego rodzaju. Co prawda art. 16 ust. 1 pkt 28 ustawy o CIT (art. 23 ust. 1 pkt 23 ustawy o PIT) wskazuje, że charakter reprezentacji mogą mieć wydatki poniesione na usługi gastronomiczne, zakup żywności oraz napojów, w tym alkoholowych. Ale są to tylko przykłady takich wydatków. Ich katalog jest otwarty. Mieszczą się w nim wydatki, których celem jest pozytywne ukształtowanie wizerunku podatnika, niezależnie jakiego obszaru działania firmy dotyczą. Oznaczałoby to jednak, że każde działanie sprawnego przedsiębiorcy ma charakter reprezentacji. Organy podatkowe stosują więc kryterium dodatkowe. Cechą tych wydatków jest według nich to, że przedsiębiorca nie musi ich ponosić. Nie można uzasadnić przepisami kodeksu cywilnego regulującymi umowę sprzedaży konieczności zaproszenia kontrahenta na obiad przed podpisaniem umowy. Jest to wydatek fakultatywny, a nie obligatoryjny. Nawet gdy przewidują go normy poprawnego zachowania. Wydatki reprezentacyjne nie mają charakteru przymusowego i koniecznego. Są uzasadniane przez przedsiębiorców potrzebą kształtowania i utrzymywania dobrych relacji z kontrahentami, ale ponoszone dobrowolnie. Organy podatkowe wskazują, że nie są one niezbędne dla osiągania przychodu lub zabezpieczenia źródła, choć rzeczywiście pośrednio sprzyjają temu celowi.
To także dbałość o wizerunek
Reklamacja polubowna polega na tym, że przedsiębiorca uwzględnia reklamację klienta, choć nie stwierdził wad towaru albo nieprawidłowości wykonanej usługi. Na korzyść klienta rozstrzyga też niejednoznaczne sytuacje (np. gdy przesłana do laboratorium próbka reklamowanego kleju została zanieczyszczona i nie można przeprowadzić testów potwierdzających zarzuty nabywcy). Dla organów podatkowych uznawanie w takich sytuacjach reklamacji klientów to działanie reprezentacyjne, bo jego podstawą nie jest rękojmia ani gwarancja. Poniesione przy tej okazji wydatki nie są więc kosztem uzyskania przychodu.