Już od wielu lat podatnicy i organy podatkowe toczą spory o zasady rozliczania wydatków ponoszonych w celu utrzymywania dobrych relacji z kontrahentami. W praktyce, w zależności od ich charakteru, istnieją trzy możliwości ich kwalifikacji.
Pierwsza to uznanie ich za zwykłe koszty funkcjonowania firmy. Typowy przykład to poczęstowanie kawą gościa podczas służbowej wizyty np. u prezesa spółki.
Dziś nikt nie ma już wątpliwości, że bez względu na to, czy składającym wizytę jest kontrahent czy inspektor skarbowy, kwota zapłacona za kawę nie jest wydatkiem na reprezentację. Celem nie jest bowiem kreowanie pozytywnego wizerunku. Tak samo należy traktować wydatki na kartki świąteczne. One również nie są wysyłane w celu wyróżnienia firmy, lecz dlatego że tak nakazuje zwyczaj.
Druga grupa to wydatki ponoszone na cele reklamowe. Mieszczą się tu zakupy wszelkiego rodzaju gadżetów opatrzonych logo firmy lub używanym przez nią znakiem towarom. Chodzi np. o kalendarze, długopisy, pamięci typu pendrive. One również mogą być zaliczone do kosztów uzyskania przychodów.
Trzecia, nielubiana przez podatników, kategoria to kwoty wydane na reprezentację, czyli kreowanie pozytywnego wizerunku. Nie są one kosztem uzyskania przychodów. Chodzi o działania ponadstandardowe, np. prezenty dla kontrahentów nieopatrzone oznaczeniami firmy.