Przychód ten jest równy różnicy występującej pomiędzy kwotą odsetek, jakie bank by uzyskał od udzielonego kredytu według stawek ogólnie stosowanych w tego rodzaju umowach, a kwotą odsetek, którą otrzyma od pracownika – kredytobiorcy”.
Nawet gdyby firma wątpiła, czy uda jej się sprzedać telefon odbiorcy zewnętrznemu po cenie rynkowej, musi traktować preferencje dla pracownika jako jego przychód. Przekonała się o tym spółka, która sprzedawała samochody służbowe po czterech latach ich używania lub po przejechaniu 150 tys. km. Cena rynkowa tych aut była ustalana na podstawie wyceny rzeczoznawcy.
Ponieważ jednak nie było chętnych na samochody (spółka uważała, że rzeczoznawca wycenił je za wysoko), wprowadziła 15-procentową obniżkę dla pracowników. Drugi Mazowiecki Urząd Skarbowy w Warszawie kazał uznać ten rabat za przychód pracownika z tytułu częściowo odpłatnego świadczenia [b](postanowienie z 23 sierpnia 2006 r., 1472/DPC/415-53/06/DW)[/b].
Do podobnych wniosków doszedł [b]Podkarpacki Urząd Skarbowy w postanowieniu z 30 grudnia 2004 r. (PUS.I/423/111/2004)[/b], gdy rozpatrywał sprawę firmy, która sprzedawała swoim pracownikom zestawy z telefonem po promocyjnej cenie.
[srodtytul]Rabat nie zawsze jest przychodem[/srodtytul]
Pracownik nie będzie miał przychodu, jeżeli pracodawca udzieli mu takiego samego rabatu, jaki oferuje odbiorcom zewnętrznym. W takiej sytuacji fakt, że kupujący jest pracownikiem, w żadnym stopniu go nie uprzywilejowuje wobec innych nabywców.