W urzędach kontroli skarbowej trwa burza mózgów. Wszyscy się zastanawiają, jak zaradzić zjawisku, które z miesiąca na miesiąc się nasila. Chodzi o zakładanie firm, które są albo tzw. słupami, albo same zakładają fikcyjne spółki do wystawiania pustych faktur. Wszystko po to, by wyłudzić jak najwięcej zwrotu podatków i zrobić to jak najszybciej. Inspektorzy załamują ręce. Bo firmy powstają tylko dla jednej, czasem dwóch transakcji, a potem po nich ślad ginie. Po roku, gdy skarbówka zdoła wreszcie przyjść na kontrolę, nie ma już czego szukać.
[srodtytul]Kto kogo przechytrzy[/srodtytul]
Skarbówka nieoficjalnie przyznaje, że zorganizowane grupy przestępcze z zagranicy, zamiast zajmować się u siebie działalnością kryminalną, wolą coraz częściej wyłudzać VAT z urzędów skarbowych w Polsce. Są przy tym coraz bardziej przemyślne. Niestety, dotyczy to też polskich pseudoprzedsiębiorców, tzw. słupów, którzy są wykorzystywani przez działające legalnie firmy do niepłacenia VAT lub wyłudzania zwrotów tego podatku. Skala tego problemu trudna jest do oszacowania.[b] Ostatnio obserwuje się wzrost przestępstw karuzelowych, które ścigają inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej pod nadzorem prokuratury.[/b]
Dla zmylenia urzędników podawane są adresy fikcyjne albo lokale, w których działa wiele firm, ale o danym przedsiębiorcy nikt tam nie słyszał. Czasami podawane dane po sprawdzeniu okazują się adresami komisariatu policji, kościoła czy cmentarza. – Mieliśmy też przypadek wskazania siedziby firm na pustej parceli – mówi jeden z inspektorów. A ponieważ osoby zakładające firmy zdają sobie sprawę z bezsilności kontrolujących, to pozwalają sobie na wiele.
Umożliwienie skarbówce prowadzenia kontroli krzyżowych u kontrahentów sprawdzanych firm i ich kontrahentów to krok w dobrym kierunku (nowelizacja ustawy o kontroli skarbowej przewidująca m.in. tę zmianę trafiła już do Senatu). Zdaniem skarbówki to jednak nie wystarczy.