Fiskus uważa, że twórcze czynności powinny być w umowie o pracę oddzielone od innych obowiązków. Trzeba też rozgraniczyć wynagrodzenie zatrudnionego, aby wiadomo było dokładnie, jaka część przychodu może być pomniejszona o 50-proc. koszty. Ustawa o PIT nie przewiduje bowiem możliwości szacunkowego ustalania ilości twórczych działań w całej pracy danej osoby.
Jeśli strony umowy zapomną o podziale twórczych i zwykłych zadań, urząd skarbowy może zakwestionować 50-proc. koszty. Przekonał się o tym zatrudniony w szpitalu radca prawny. Pracodawca wypłacał mu pensję z 50-proc. kosztami.
Urząd skarbowy uznał, że bezpodstawnie. W czasie kontroli przeanalizował zakres obowiązków mecenasa oraz dokumenty dostarczone przez pracodawcę. To m.in. wysyłane pocztą elektroniczną listy, pisma do NFZ i sądu oraz zarządzenia wewnętrzne (nie było na nich jednak stwierdzenia, kto je opracował).
W aktach sprawy znalazł się też projekt umowy, ale z jego opisu wynikało, że radca prawny tylko go opiniował. Zdaniem fiskusa te dokumenty nie dają podstaw do naliczenia 50-proc. kosztów uzyskania przychodów. Nie potwierdzają bowiem, że rezultatem pracy prawnika były utwory, czyli zgodnie z prawem autorskim przejawy działalności twórczej o indywidualnym, niepowtarzalnym charakterze. Ponieważ to pracodawca odpowiada za rozliczenie pracownika, urząd określił mu zaległy podatek.
[b]Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 3 lipca 2009 r. (III SA/Wa 35/09)[/b] przyznał rację fiskusowi. Podkreślił, że ani z umowy o pracę, ani z karty opisu stanowiska nie wynika, aby prawnik był zobowiązany do tworzenia utworów i przenoszenia na pracodawcę praw autorskich.