Organy podatkowe zajmują stanowisko dla podatnika niekorzystne (np. [b]Izba Skarbowa w Warszawie w interpretacji z 18 maja 2009 r., IPPB5/423-114/09-2/D[/b] czy [b]Izba Skarbowa w Poznaniu w interpretacji z 27 marca 2009 r., ILPB3/423-43/09-2/DS)[/b]. Sądy zaś orzekają na jego korzyść (m.in. [b]NSA w wyroku z 4 listopada 2008 r., II FSK 1035/07, WSA w Gdańsku w wyroku z 16 kwietnia 2009 r., I SA/Gd 194/09czy WSA w Warszawie w wyroku z 11 września 2009 r., III SA/Wa 817/09).[/b]
[srodtytul]Każdy rozumie po swojemu[/srodtytul]
Popatrzymy na argumenty obu stron. Sprowadzają się one do rozumienia pojęć „strata” i „likwidacja”. Wokół nich toczy się batalia. Czym więc jest „strata”. Jest utraceniem czegoś, co się wcześniej miało, co się dostało, kupiło bądź samemu wytworzyło. Czy oddając coś komuś, z czegoś rezygnując i czyniąc to nie z własnej woli, lecz dlatego, że jesteśmy do tego zmuszeni przez czynniki zewnętrzne, nie mamy do czynienia ze „stratą”, z uszczerbkiem swojego majątku?
Jak najbardziej tak. Z ekonomicznego punktu widzenia jest zaś podobnie. Zużycie czynników produkcji, które nie prowadzi do celowych efektów w postaci użytecznych produktów bądź usług, stanowi stratę przedsiębiorstwa. Stratę stanowi także zmniejszenie zasobów majątkowych przedsiębiorstwa powstałe na skutek zdarzeń losowych (m.in. kradzież, zniszczenie w wyniku pożaru, powodzi) – czyli w wyniku każdej sytuacji niezależnej od przedsiębiorcy.
Tym bardziej więc sytuacja rezygnacji z dalszego kontynuowania umowy najmu, jeśli spowodowane jest to czynnikami zewnętrznymi, jest niezależna (sytuacja) od samego przedsiębiorcy. W chwili podejmowania decyzji o rozpoczęciu najmu i poniesieniu pewnych nakładów na jego przedmiot sytuacja taka nie była możliwa do przewidzenia przez najemcę. Trudno przecież mu ocenić choćby koniunkturę na rynku na przestrzeni pięciu czy dziesięciu lat.