Trudna sytuacja finansowa na rynku powoduje, że wiele firm ma problemy z niepłacącymi w terminie kontrahentami. Prowadzenie windykacji na własną rękę jest jednak działaniem żmudnym, czasochłonnym i często bezskutecznym. Dlatego wielu przedsiębiorców zleca ściągnięcie należności wyspecjalizowanym firmom.
Jak pisaliśmy w „Rz” z 22 września br.(D. Kaczyńska, „[link=http://www.rp.pl/artykul/366528.html]Im większy dług, tym niższa prowizja[/link]”), ich wynagrodzenie na ogół jest ustalane indywidualnie. Zależy głównie od wielkości egzekwowanej kwoty, ale także od tego, kto jest dłużnikiem i ile czasu upłynęło od terminu płatności.
[b]Z reguły windykatorzy pobierają prowizję od kwoty wierzytelności, czasami też opłatę wstępną za przyjęcie sprawy. Chcą też zapłaty za inne czynności, np. ustalenie adresu dłużnika[/b].
[srodtytul]Pamiętaj o dowodach[/srodtytul]
[b]Czy te wydatki mogą być podatkowym kosztem?[/b] Tak, pod warunkiem że faktury od windykatora dokumentują faktyczne czynności. Podejrzenia fiskusa wzbudzą na pewno wysokie i regularne wydatki na egzekucję, która kończy się niepowodzeniem i, co gorsza, nie jest potwierdzona żadnymi dodatkowymi dowodami. Dlatego warto zadbać o szczegółowe udokumentowanie usługi. To, że została wykonana, mógłby potwierdzać np. raport firmy windykacyjnej opisujący to, co zrobiła.