Organy podatkowe chcą badać, czy umowy opcji walutowych przedsiębiorcy zawierali w związku z prowadzoną przez nich działalnością gospodarczą i jako jej zabezpieczenie przed ryzykiem kursowym, np. przy wymianie handlowej z zagranicą, czy też może były czystą spekulacją i nie miały ekonomicznego, a nawet racjonalnego uzasadnienia. Wtedy bowiem fiskus będzie się starał wykazać, że firmy nie miały prawa zaliczyć poniesionych na opcjach strat do kosztów podatkowych. Dla przedsiębiorców będzie to oznaczało konieczność zapłaty wyższego podatku dochodowego za ubiegły rok.
Ministerstwo Finansów, zasłaniając się tajemnicą skarbową, nie chce oficjalnie potwierdzić, czy i kiedy rozpoczną się kontrole. Przyznaje jednak, że „problematyka opcji walutowych jest analizowana pod kątem ewentualnego wpływu umów na zobowiązania podatkowe”.
[srodtytul]Finanse na celowniku[/srodtytul]
Dla firm oznacza to większe zainteresowanie fiskusa ich finansami. Okazją do tego mogą być złożone do końca marca zeznania podatkowe za rok 2008 (czyli CIT-8) firm, dla których rok podatkowy pokrywa się z rokiem kalendarzowym, albo sprawozdania finansowe (raporty) składane przez spółki giełdowe. Uwagę urzędów skarbowych na pewno przykuje mniejsza niż przed laty dochodowość przedsiębiorstwa albo wręcz duża strata. Zdaniem ekspertów podatkowych fiskus może zażądać wyjaśnień już podczas prostych czynności sprawdzających, czyli przy wprowadzaniu zeznania rocznego do systemu informatycznego.
[srodtytul]Banki do przeglądu? [/srodtytul]