– Podatnik będzie musiał wykazać, że wymiana udziałów jest ekonomicznie uzasadniona, np. jest częścią przebudowy grupy kapitałowej mającej na celu lepsze prowadzenie biznesu. Jeśli nie uda się tego zrobić, skarbówka uzna, że celem takiej transakcji jest unikanie opodatkowania – mówi Tomasz Piekielnik. – Może się to skończyć określeniem podatku, który będzie liczony tak jak przy aporcie udziałów.
Eksperci podkreślają, że proponowane zapisy o wymianie udziałów to kolejna (po obowiązujących już regulacjach o przekształceniach i dywidendach) tzw. mała klauzula obejścia przepisów. Pozwalająca fiskusowi oceniać, czy dana operacja nie miała czasem na celu tylko korzyści podatkowych.
Nieopłacalne aporty
Po zmianie przepisów firmom będzie też trudniej o podatkowe korzyści przy aportach majątku.
– Teraz, przenosząc np. znak towarowy między spółkami, można podnieść jego wartość i naliczać wyższe koszty uzyskania przychodów – wyjaśnia Tomasz Piekielnik. – Ministerstwo Finansów chce „popsuć" ten mechanizm, proponując, aby wnoszący aport uzyskiwał przychód według wartości wkładu (a nie nominalnej wartości otrzymanych udziałów, tak jak jest teraz). Spowoduje to, że zapłaci wyższy podatek.
Zdaniem Ministerstwa Finansów zyski z uszczelnienia przepisów mają pokryć straty budżetu spowodowane obniżką CIT dla małych spółek (Niższy podatek dla małych i nowych firm - „Rz" z 26 lutego). Projekt nowelizacji został przesłany do konsultacji publicznych. Zmiany mają wejść w życie już od 1 stycznia 2017 r.
– Firmy, które chcą przeprowadzić korzystne podatkowo operacje, muszą się więc pospieszyć – podsumowuje Piotr Świniarski.