Tylko w 2014 r. urzędy kontroli skarbowej wykryły 207 tys. pustych faktur o łącznej wartości blisko 34 mld zł. To absolutny rekord – rok wcześniej było to 155 tys. dokumentów na 20 mld zł.
– Ten proceder ma charakter masowy i występuje we wszystkich branżach – przyznaje Wiesława Dróżdż z Ministerstwa Finansów.
Produkcją pustych faktur zajmują się najczęściej wyspecjalizowane podmioty, zwane fabrykami, które zarabiają na ich wystawianiu. Zatrudniają w tym celu tzw. słupy. To często bezdomni, alkoholicy lub nieuleczalnie chorzy, którzy na zlecenie grupy zakładają działalność gospodarczą.
Mechanizm wyłudzenia jest potem prosty. Firma, która kupuje fakturę, uzyskuje podwójną korzyść. Po pierwsze, od fikcyjnych zakupów odlicza VAT lub wyłudza jego zwrot z urzędu skarbowego. Po drugie, płaci niższy PIT lub CIT, bo wartość takich zakupów odlicza jako koszt podatkowy.
Zainteresowani mogą kupić od oszusta fakturę, na co tylko sobie zażyczą, np. na paliwo czy materiały budowlane. Ostatnio hitem są usługi doradcze i marketingowe, bo trudniej udowodnić, że nie zostały wykonane. Puste faktury łatwo zdobyć. W internecie roi się od ogłoszeń typu „Sprzedam koszty".