Chcesz jeździć po dziecko i zakupy służbowym autem? Możesz, ale pracodawca naliczy ci co miesiąc 250 albo 400 zł dodatkowego przychodu. Takie rewolucyjne rozwiązanie wprowadza ustawa o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej.
– Wchodzące od nowego roku przepisy były oczekiwane przez przedsiębiorców od dłuższego czasu – mówi Przemysław Pruszyński, sekretarz Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan. – Oceniam je pozytywnie. Firmy zyskają bowiem pewność, że prawidłowo rozliczają podatek, o co teraz trudno.
Przychód dla pracownika
Przypomnijmy, że osoba, która korzysta prywatnie ze służbowego auta, uzyskuje przychód z nieodpłatnego świadczenia. Już dzisiaj nie ma wątpliwości, że trzeba go opodatkować. Problem polega jednak na tym, że fiskus chce, aby przy wyliczaniu jego wysokości przyjąć stawki stosowane przez wypożyczalnie. Wychodzi z tego duży podatek, a korzystanie ze służbowego auta może się okazać zupełnie nieopłacalne.
Będzie bezpieczniej dla firmy
Dlatego wiele firm nie bawi się w ustalanie, kiedy, gdzie i za ile pojechał pracownik, wychodząc z założenia, że używa samochodu tylko do celów zawodowych. Urząd może to jednak zweryfikować. A nawet jeśli pracodawca naliczy przychód, skarbówka może zakwestionować jego wysokość.
Ryczałty powinny wyeliminować ryzyko sporu. Stała kwota (w zależności od pojemności silnika) będzie doliczana co miesiąc do przychodu pracownika i opodatkowana.