Problem opodatkowania budowli, sygnalizowany już wielokrotnie na łamach „Rz", zdaje się nie mieć końca. Reguła jest niby prosta: od budowli używanych w biznesie należy płacić rocznie dwa procent ich wartości. Ale ustawa o podatkach i opłatach lokalnych sama niezbyt dokładnie te budowle definiuje. Nie przewidziała też wielu sytuacji prawnych, w jakich mogą się znaleźć owe budowle w praktyce biznesowej.
Schematy biznesowe z budowlami jako ich elementem mogą być bardzo różne. Budowle mogą bowiem być wydzierżawione, wynajęte albo być użytkowane wieczyście. A to już może mieć wpływ na to, kto ten podatek płaci.
Kto ma uiszczać i ile
Problemy na tym tle jak w soczewce skupiają się w licznych sporach o opodatkowanie infrastruktury portowej. Wprawdzie dzieją się one w miastach wybrzeża, ale podobne problemy dają się we znaki nie tylko przedsiębiorcom korzystającym z dźwigów czy innych urządzeń portowych. Sama infrastruktura portowa korzysta ze zwolnienia z podatku, więc tym bardziej istotne jest, kto z tego zwolnienia ma korzystać.
Są sytuacje, w których dzierżawca wznosi budowlę na gruncie użytkownika wieczystego. Przepisy nie dają jasnej odpowiedzi, kto jest wtedy podatnikiem. Pomaga w tym orzecznictwo. W jednym z wyroków WSA w Gdańsku uznał, że podatnikiem od budowli wzniesionej przez dzierżawcę jest użytkownik wieczysty (wyrok z 4 grudnia 2012 r., I SA/Gd 761/12).
Tylko że podatek od budowli wykorzystywanych w biznesie oblicza się od ich wartości rozumianej jako wartość dla celów amortyzacji. Zna ją głównie ten, kto wzniósł budowlę i nie zawsze jest w jego interesie, by się taką wiedzą dzielić. Co więcej – organ podatkowy, którym w tym przypadku jest organ gminy, nie ma prawa występować do niepodatnika o takie dane. I dochodzi do sytuacji patowej, trudnej zarówno dla organów gmin, jak i dla przedsiębiorców.