Z przepisów nie wynika, jakie musi być źródło spłaty długów. Dlatego w praktyce może to nastąpić w dwojaki sposób. Pracodawca może dać zatrudnionemu wysoką premię po to, by ten wpłacił ją na poczet zadłużenia albo prościej, sam może je spłacić, przelewając pieniądze na bezpośrednie konto dotychczasowego pracodawcy.
[ramka][b]Komentuje Sławomir Paruch, wspólnik w kancelarii Sołtysiński, Kawecki & Szlęzak, kierujący w niej departamentem prawa pracy [/b]
Nie ma przeszkód prawnych, by nowy pracodawca zobowiązał się wobec kandydata do pracy, że spłaci poprzedniemu pracodawcy koszty jego edukacji. Pozwala na to konstrukcja umowy o zwolnienie z długu, o której mowa w art. 392 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=86F27ADE2102E1D67842E76D535F1BD1?id=70928]kodeksu cywilnego[/link].
Nie widzę przeszkód, aby zastosować ją w omawianym przypadku. Taką umowę można zawrzeć z kandydatem do pracy, żeby zachęcić go do zmiany pracy. Do zawarcia takiej umowy nie jest potrzebna zgoda poprzedniego pracodawcy. W tym ostatnim wypadku mielibyśmy już do czynienia z umową o przejęcie długu w rozumieniu art. 519 k.c.
W razie niewywiązania się przez nowego pracodawcę z umowy będzie on zobowiązany naprawić uszczerbek, który poniesie pracownik przez to, że poprzedni pracodawca zażąda od niego zwrotu kosztów.[/ramka]
Bez względu na formę w każdym z tych przypadków pieniądze przeznaczone na spłatę długu są przychodem ze stosunku pracy. Powstaje tylko wątpliwość, czy opodatkowanym, bo przecież – zgodnie z art. 21 ust. 90 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?n=1&id=346580]ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (DzU z 2010 r. nr 51, poz. 307 ze zm.)[/link] – od wartości świadczeń przyznanych zgodnie z odrębnymi przepisami przez pracodawcę na podnoszenie kwalifikacji zawodowych podatku nie odprowadzamy. Wyjątek dotyczy wynagrodzeń otrzymywanych za czas zwolnienia z całości lub części dnia pracy oraz za czas urlopu szkoleniowego.