Wynika tak z pisma departamentu podatków dochodowych Ministerstwa Finansów opublikowanego w Biuletynie Skarbowym nr 6/2007.
Przedsiębiorcy mają do wyboru dwie metody rozliczania różnic kursowych. Od tego, jaką wybiorą, zależy sposób rozliczania przychodów i kosztów. Zdecydować mogą się na zasady podatkowe albo rachunkowe. Przy wyborze jednak metody ustalania różnic kursowych według przepisów ustawy o rachunkowości sama decyzja nie wystarczy.
Po pierwsze, w okresie stosowania tej metody podatnicy muszą poddawać swoje sprawozdania finansowe corocznie badaniu przez biegłego rewidenta. Po drugie, wybrany sposób rozliczeń nie może być stosowany krócej niż trzy lata (licząc od początku roku podatkowego, w którym metoda ta była wybrana).
Przedsiębiorcy muszą też pamiętać, by zarówno o wyborze, jak i o rezygnacji z przyjętych zasad rozliczania różnic kursowych powiadomić pisemnie naczelnika urzędu skarbowego.
Metoda bilansowa daje jednak korzyść. Polega ona na zaliczaniu bezpośrednio do kosztów oraz przychodów podatkowych wszelkich różnic kursowych. Potwierdza to departament podatków dochodowych MF. Twierdzi, że podatkowe uregulowania różnic kursowych sprowadzają się do zasady, że podatnicy, którzy wybrali rachunkową metodę ustalania różnic kursowych, konsekwentnie zaliczają odpowiednio do przychodów lub kosztów podatkowych ujęte w księgach rachunkowych różnice kursowe, m.in. z wyceny pozabilansowej pozycji w walutach obcych, w szczególności instrumentów pochodnych w walucie obcej. Rozwiązania wynikające z rachunkowości określają zatem skutek w podatku dochodowym związany z różnicami kursowymi. Zasada ta nie jest modyfikowana innymi przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (ustawa o CIT).