Trwają przygotowania do elektronizacji zamówień publicznych. Zgodnie z unijną dyrektywą wszystkie zamówienia będą musiały być prowadzone drogą elektroniczną od 18 października 2018 r. Te udzielane przez rządowe instytucje jeszcze wcześniej – już od 18 kwietnia 2017 r.
Urząd Zamówień Publicznych zaczął już pracę na koncepcją e-platformy dla uczestników przetargów. Jej najważniejszym elementem będzie profil nabywcy, z którego będą mogli nieodpłatnie korzystać wszyscy zamawiający. Pozwoli on na elektroniczną komunikację, np. kontakt z zamawiającym czy składanie dokumentów.
Własny profil
– Profil zostanie przez nas stworzony i udostępniony zamawiającym – zapewnia Arkadiusz Koperski z Urzędu Zamówień Publicznych. – Jeśli jednak zamawiający będzie chciał mieć własny profil nabywcy, będzie mógł to zrobić. Wtedy będzie miał odpowiednie obowiązki związane z elektronicznym przesyłaniem danych z prowadzonych postępowań – dodaje Koperski.
Anita Wichniak-Olczak, rzecznik prasowy Urzędu Zamówień Publicznych, podkreśla, że prace nad nowymi rozwiązaniami dotyczącymi elektronizacji ciągle trwają.
– Dlatego mogą jeszcze następować zmiany w proponowanych dzisiaj rozwiązaniach. W ramach uzgodnień skierowano do UZP uwagi – zaznacza Wichniak-Olczak.
Nowe technologie
Piotr Zatyka, były wiceprezes UZP, także zwraca uwagę, że prace nad całym systemem informatycznym, w tym nad profilem nabywcy, trwają.
– Trudno dziś przewidzieć, jak ostatecznie będzie wyglądał. Moim zdaniem przy obecnym postępie technologicznym możliwe byłoby skonstruowanie systemu, w którym dane byłyby aktualizowane w czasie rzeczywistym, bez konieczności przesyłania ich na koniec postępowania do systemu prowadzonego przez UZP – mówi Zatyka.
Zwraca też uwagę, że już dziś czasem zamawiający korzystają z elektronicznych systemów, a UZP udostępnia platformę do aukcji elektronicznej.
Arkadiusz Koperski z UZP podkreśla, że trzy lata to w dzisiejszym świecie technologii bardzo dużo.
– Dość przypomnieć, że trzy lata temu wielu z nas nie mogło się przekonać do telefonów typu smartfon, a dziś są one już powszechnie używane. Postęp technologiczny za trzy lata może więc sprawić, że w systemie zamówień zostaną zastosowane technologie, o których dziś jeszcze nie śnimy – mówi Koperski.
Problemy ze sprzętem
Dyrektywa, a więc i polskie normy, będzie przewidywać także wyjątki od zasady pełnej elektronizacji. Chodzi m.in. o konieczność ochrony wrażliwych informacji czy też konieczność dostarczenia modelu fizycznego.
– Odstępstwa są jednak przewidziane wyłącznie dla poszczególnych elementów, cała oferta powinna być złożona w postaci elektronicznej – mówi Koperski.
Zdaniem Piotra Zatyki w procesie elektronizacji najbardziej problematyczna może być kwestia sprzętu używanego przez mniejsze instytucje zamawiające, na przykład małe gminy.
– W wielu niewielkich urzędach, zwłaszcza na ścianie wschodniej, pracuje się na starym sprzęcie, który już dawno powinien zostać wycofany z eksploatacji. Jeśli nie zostanie wymieniony, obowiązkowe korzystanie z elektronicznych systemów może się okazać problematyczne – mówi Zatyka.
Dodaje, że wykonawcy z kolei będą musieli się zaopatrzyć w certyfikowany elektroniczny podpis.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, k.borowska@rp.pl