Rz: Do sądów trafiają od pewnego czasu sprawy dotyczące rozliczania opcji walutowych. O co chodzi w sporach z fiskusem?
Jakub Prusiński: Skarbówka uważa, że spółki, które straciły na opcjach, nie mogą zaliczać związanych z tym wydatków do kosztów uzyskania przychodów. Urzędy twierdzą, że straty spowodowane były nieprzemyślanym i nieracjonalnym, spekulacyjnym działaniem firm. I powtarzają swój ulubiony argument – że ryzyko prowadzenia działalności nie można przerzucać na Skarb Państwa.
Oczywiście, jeśli spółka zarobiła na opcjach, to fiskus uważa, że powinna opodatkować przychód. Jeżeli jednak poniosła stratę, to zostaje ona automatycznie zakwalifikowana jako spekulacyjna, a koszt podatkowy zakwestionowany. Z takim rozumowaniem nie można się zgodzić.
Niedawno Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w sporze o opcje stanął po stronie podatnika. Czy oznacza to, że fiskus nie ma szans w tych sprawach?
Spór ze skarbówką toczyła spółka handlująca gazami płynnymi. Ponieważ miała zagranicznych kontrahentów, rozliczała się w walutach obcych. Chcąc skompensować straty wynikające ze spadku kursu euro do złotego, wystawiała opcje walutowe. Gwarantowały jej przychód w postaci premii opcyjnej tak długo, jak długo spółka „wygrywała". W pewnym jednak momencie trend na rynku walutowym się odwrócił i spółka „przegrała". Fiskus nie zgodził się na rozliczenie dla celów podatkowych powstałych w ten sposób kosztów.