Takie informacje powinny się znaleźć w formularzu informacyjnym dotyczącym kredytu konsumenckiego, który powinien być konsumentowi wręczony przed zawarciem umowy. Formularz jest tabelarycznym zestawieniem informacji o kredytodawcy, kosztach kredytu, zabezpieczeniach, usługach dodatkowych i ich kosztach. Urząd podkreśla, że wzór formularza został wprowadzony ustawą o kredycie konsumenckim i wszyscy kredytodawcy powinni wypełniać go w ten sam sposób. W założeniu ma to ułatwić kredytobiorcom porównanie różnych ofert dostępnych na rynku.
Zero procent
Odsetki, podobnie jak opłaty, prowizje oraz inne koszty, są elementami składającymi się na całkowity koszt kredytu. Oprocentowanie jest jedynie elementem RRSO. Dlatego nie zawsze hasło „kredyt 0%" oznacza kredyt bez kosztów. UOKiK podkreśla, że widząc taką ofertę, należy zawrócić uwagę przede wszystkim na to, czy oprocentowanie kredytu rzeczywiście wynosi 0 proc. oraz czy konsument nie ponosi żadnych dodatkowych kosztów, np. z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia kredytu. Tylko wówczas kredyt będzie faktycznie bezkosztowy.
UOKiK ostrzega, że często bank wprawdzie nie pobiera odsetek od udzielonego kredytu, ale wymaga np. skorzystania z ubezpieczenia (lub innych usług dodatkowych), którego koszt jest porównywalny z przeciętnymi odsetkami. Musimy pamiętać, że jeśli z kredytem wiążą się jakiekolwiek koszty (i spełnia on pozostałe warunki wskazane w ustawie), to będzie miała do niego zastosowanie ustawa o kredycie konsumenckim, a zatem instytucja udzielająca kredytu jest zobowiązana podać RRSO. Wtedy powinniśmy sprawdzić, jakimi kosztami będziemy obciążeni. Warto również sprawdzić, czy kredytodawca nie wymaga od nas skorzystania z usług innego przedsiębiorcy – np. ubezpieczyciela.
Jeżeli koszty usługi dodatkowej nie są znane, bo np. sami możemy wybrać sobie ubezpieczyciela, kredytodawca powinien poinformować nas jedynie o istnieniu takiego wymagania. W przeciwnym wypadku musimy zostać poinformowani o koszcie takiej usługi.
Jeżeli kredytodawca nie pobiera oprocentowania, a zaciągając kredyt, zobowiązujemy się wyłącznie do zwrotu pożyczonej kwoty (bez żadnych dodatkowych kosztów), ustawa o kredycie konsumenckim nie będzie miała zastosowania.
Paweł Kowalewski, dyrektor departamentu prawnego Volkswagen Bank
Do porównania kosztu ofert kredytowych nie wystarczy porównanie oprocentowania nominalnego, bo oprócz odsetek kredytobiorca często zobowiązany jest ponieść inne koszty, jak prowizje, opłaty czy koszty usług dodatkowych wymaganych do skorzystania z oferty. W celu ułatwienia konsumentom porównania całkowitego kosztu związanego z zaciągnięciem kredytu dyrektywa o kredycie konsumenckim wprowadziła parametr nazwany rzeczywistą roczną stopą oprocentowania (RRSO) oraz określiła szczegółowe zasady jego wyliczania, dzięki czemu możliwe jest łatwe porównanie kosztu różnych ofert kredytowych w ramach całej Unii Europejskiej. Kredytodawcy zobowiązani są do podawania RRSO w reklamie kredytu konsumenckiego, formularzu informacyjnym dotyczącym umowy kredytu konsumenckiego oraz w samej umowie kredytu. Porównując RRSO różnych ofert, warto zwrócić uwagę, jakie koszty zostały uwzględnione przy ich wyliczeniu – czy obejmują tylko wynagrodzenie banku (prowizja, odsetki) czy może również koszt usług dodatkowych wymaganych do skorzystania z oferty (np. ubezpieczeń). Może się bowiem okazać, że przy porównywalnym RRSO w niektórych ofertach uzyskujemy usługę dodatkową, w szczególnosci ochronę ubezpieczeniową. Przy kredytach samochodowych może to być ubezpieczenie samochodu, którego koszt i tak byśmy ponieśli, nawet gdyby nie wymagał tego od nas bank.