Gdy z różnych powodów pracownik nie może się stawić w pracy lub będzie w niej dłużej nieobecny, musi o tym poinformować pracodawcę.
Nie ma większych problemów przy absencjach wcześniej zaplanowanych (np. urlop wypoczynkowy) czy wynikających z naturalnego biegu wydarzeń (np. przypadający po porodzie urlop macierzyński). Wielu kłopotów przysparza jednak zawiadomienie i wytłumaczenie krótkiej czy nagłej nieobecności.
Pracodawcy mogą mieć problem, które z nich uznać za wystarczające i zaliczające absencję, a które objaśnienia podwładnych wolno im zignorować.
Kłopot dla szefa
Przepisy pomagają rozstrzygnąć te wątpliwości. Większość z nich nie pozwala na dowolną czy swobodną ocenę podstaw tłumaczenia, dlaczego pracownika nie było czy nie ma na jego służbowym stanowisku.
Niektóre prośby tłumaczące absencję, choć wprost wynikają z przepisów, szef ma prawo odrzucić (np. wniosek o urlop bezpłatny). Przy innych powodach, których nie narzucają regulacje, ale które można uznać za usprawiedliwione, przełożony powinien zachować daleko idące ostrożność i obiektywizm w ich ocenie. Stosując ten podział, przybliżymy, jak powinien się zachować pracodawca, gdy etatowca z różnych przyczyn nie ma w firmie.