Trzeba jednak pamiętać, że nie dla wszystkich roczny bilans korzyści będzie tak optymistyczny...
W firmach, w których roczny okres rozliczeniowy wprowadzono od stycznia 2014 r., przyszła pora na podliczenie czasu pracy i ostateczną rekompensatę całorocznej aktywności. Dla pracodawców, którzy zwlekali z bieżącymi rachunkami, końcówka roku może być z tego powodu niezłą łamigłówką. Muszą bowiem tak ułożyć grafiki podwładnym, aby zapewnić nieodebrane dotąd wolne za święto czy niezrekompensowaną finansowo pracę w nadgodzinach.
Zgodnie z art. 130 § 2 kodeksu pracy każde święto występujące w okresie rozliczeniowym przypadające w innym dniu niż niedziela obniża wymiar czasu pracy o osiem godzin. A zatem podwyższa ono pulę dni wolnych, które pracownik musi wykorzystać w okresie rozliczeniowym. Niezależnie od stosowanego systemu i rozkładu czasu pracy podwładny ma prawo do liczby dni wolnych od pracy równej sumie niedziel, świąt i dni wolnych wynikających z planowania pracy w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy, występujących w okresie rozliczeniowym.
Jeśli szef terminowo nie odda wolnego (do końca okresu rozliczeniowego, czyli do końca grudnia), w styczniu będzie musiał zapłacić nierozliczone nadgodziny średniotygodniowe. Trzeba się więc spieszyć. Kluczem do sukcesu jest dobrze rozplanowany grafik dla każdego podwładnego. Jeśli w firmie z rocznym okresem rozliczeniowym planowane są miesięczne harmonogramy czasu pracy, grudniowy cykl pracy należy rozpisać wcześniej i przynajmniej z siedmiodniowym wyprzedzeniem dostarczyć go pracownikowi. To oznacza, że zatrudniony musi go znać najpóźniej 23 listopada. Ponieważ 23 wypada w niedzielę, czyli w dzień wolny od pracy, dla większości osób, grafik powinien do nich dotrzeć wcześniej – najpóźniej w ostatnim roboczym dniu tygodnia. Dla pracujących od poniedziałku do piątku termin ten wypada w piątek – 21 listopada.