Koszty flotowe znane są pod angielskojęzycznym skrótem TCO (Total cost of ownership). Jest to suma wszystkich wydatków na utrzymanie floty, a w ich skład przede wszystkim wchodzą: finansowanie zakupu, serwis, ubezpieczenie i wydatki na paliwo.
Wartość końcowa
Największą pozycją wśród kosztów jest utrata wartości pojazdu, czyli różnica pomiędzy ceną nowego i używanego auta. – Często popełnianym błędem, szczególnie w przypadku finansowania ze środków własnych lub w leasingu z wykupem na poziomie 1 proc. wartości, jest koncentrowanie się na cenie zakupu i pomijanie ceny, za którą sprzedamy samochód na rynku wtórnym po okresie eksploatacji – zauważa kierownik Działu Sprzedaży Flotowej Volkswagen Leasing Bartłomiej Siuchniński. – Dobrze oszacowana wartość rezydualna jest elementem, który kształtuje później wartość TCO. Co ważne, koszty finansowania należy brać pod uwagę nawet wtedy, gdy flota jest finansowana za gotówkę – podkreśla.
Wartość rezydualna ma znaczenie także przy amortyzacji podatkowej. Zgodnie z MSSF (Międzynarodowe Standardy Sprawozdawczości Finansowej), amortyzacja dokonywana jest od wartości zakupu do jego wartości rezydualnej. Również przy leasingu czy wynajmie długoterminowym pojazdów ma ona znaczenie. To właśnie od wyznaczonej procentowej bądź kwotowej wartości rezydualnej zależy wysokość miesięcznych rat leasingu lub wynajmu.
Przy sprzedaży pojazdu ważną rolę odgrywa stan techniczny auta zwróconego po okresie eksploatacji. – Jeżeli będzie to sprzedaż hurtowa, to często nie opłaca się przeprowadzać kosztownych napraw, ale raczej sprzedawać auta w tzw. paczkach – trzy w dobrym stanie, dwa w gorszym – wyjaśnia kierownik. – Natomiast kiedy sprzedajemy samochody pojedynczo, powinno się wykonać najistotniejsze operacje, takie jak: wymiana akumulatorów, pękniętych szyb, uszkodzonych opon czy podartej tapicerki. Często można te szkody usunąć za niewielkie pieniądze, a z pewnością przyniesie to większy efekt przy sprzedaży samochodu niż sam koszt naprawy – sugeruje.
Obsługa
W ramach kosztów serwisowych warto wziąć pod uwagę nie tylko wydatki na naprawy i przeglądy, wynikające z regularnego użytkowania samochodów, ale także koszty mniej przewidywalne, jak np. naprawa uszkodzonej skrzyni biegów czy silnika, a takie sytuacje losowe też się przecież zdarzają. Administrator floty powinien oszacować, ile może być takich przypadków i uwzględnić w całościowych kosztach utrzymania floty. – Pominięcie ryzyka dodatkowych wydatków może uniemożliwić realizację założeń budżetowych utrzymania firmowego parku samochodowego – przestrzega Siuchniński.