Pod koniec grudnia wchodzą w życie przepisy ustawy o prawach konsumenta, które w wielu wymiarach zmieniają relacje przedsiębiorców z konsumentami.
Przede wszystkim wydłuża się termin, w którym klient może odstąpić od umowy zawartej przez internet (czyli poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość), bez podania przyczyny i bez ponoszenia kosztów. Obecnie jest to 10 dni, po 24 grudnia będzie to 14 dni. Po rezygnacji klienta e-sklep będzie musiał w ciągu maksymalnie 14 dni zwrócić mu wszystkie dokonane płatności, w tym także koszty dostarczenia rzeczy.
– Zmianą na korzyść przedsiębiorców jest jednoznaczne uregulowanie, iż to konsument ponosi bezpośrednie koszty zwrotu towaru, choć pod pewnymi warunkami. Dodatkowo to konsument będzie ponosił odpowiedzialność za zmniejszenie wartości rzeczy, jeśli wykorzystywał je w sposób wykraczający poza konieczny do stwierdzenia charakteru, cech i funkcjonowania towaru – wyjaśnia Marta Jóźwiak, prawnik z Deloitte.
– Nowe przepisy budzą jednak wiele obaw przedsiębiorców. Można je bowiem różnie interpretować i nakładają na firmy nowe obowiązki. Do tego istnieje ryzyko potencjalnego nadużywania przez konsumentów prawa do zwrotu towarów – podsumowuje Jóźwiak.
Kłopoty mogą być tym większe, że nawet korzystne dla firm rozwiązania obwarowano wieloma warunkami. Chodzi przede wszystkim o obowiązki informacyjne, ich niedochowanie może wiele kosztować. Przykładowo, brak informacji, że to klient pokrywa koszt zwrotu towaru, oznacza, że to sklep bierze na siebie tego typu wydatek. Brak informacji o możliwości odstąpienia od umowy może przedsiębiorcę kosztować nawet podwójnie. Po pierwsze, klient zyskuje prawo do zwrotu przez 12 miesięcy; po drugie – e-sklep nie może się domagać rekompensaty za zniszczony towar.