Rośnie popularność praktyki rynkowej polegającej na wykorzystywaniu powszechnie dostępnych danych osobowych – na przykład danych osób fizycznych dostępnych w Krajowym Rejestrze Sądowym – do celów działalności gospodarczej podmiotów komercyjnych.
Chodzi często o wysyłkę niezamówionych materiałów promocyjnych i reklamowych osobom ujawnionym w Krajowym Rejestrze Sądowym na adresy tamże widniejące. Jak odnieść się do takich praktyk przedsiębiorców? Jak wygląda ich legalność w świetle zapisów ustawy o ochronie danych osobowych? Jak ma się do tego konstytucyjna zasada gwarantująca każdemu obywatelowi dobrowolność – chyba że ustawa stanowi inaczej – ujawniania informacji dotyczących jego osoby?
Jawny ?i ogólnodostępny
Przedsiębiorca, który podejmuje działalność rejestrowaną w Krajowym Rejestrze Sądowym, wspólnik albo członek organów ujawnia na potrzeby wpisu do rejestru imiona, nazwiska, numer PESEL, a w niektórych wypadkach również adres zamieszkania, ze świadomością rzecz jasna, że jego dane widnieć będą w prowadzonym przez państwo rejestrze, i to rejestrze o charakterze jawnym i ogólnodostępnym.
Dla każdego
Jak wiadomo, dane osób ujawnionych w KRS są upubliczniane w internecie, można bowiem mieć do nich wgląd poprzez Centralną Informację KRS, można się z nimi zapoznać także analogowo, przeglądając akta rejestrowe we właściwych wydziałach sądów. Dane są udostępniane każdemu zainteresowanemu bez konieczności wykazywania interesu prawnego w uzyskaniu dostępu do nich. Osoba ujawniona w KRS może jednak zasadnie zakładać, że jej dane zostaną wykorzystane wyłącznie na podstawie przepisów dotyczących funkcjonowania tego rejestru. Tymczasem praktyka wskazuje, że bywa inaczej. Stąd irytacja tych, których dane osobowe wykorzystywane są bez ich wiedzy i zgody, wydaje się uzasadniona i zrozumiała.
Przede wszystkim zauważyć trzeba, że ustawa o ochronie danych osobowych (dalej: u.o.d.o.) nie zabrania przetwarzania danych osobowych ze źródeł powszechnie dostępnych. Istnieje oczywiście pewna kontrowersja w doktrynie, czym mianowicie są owe powszechnie dostępne źródła. Rozwiewa je w jakiejś mierze generalny inspektor ochrony danych osobowych (GIODO), który zauważa, że danymi powszechnie dostępnymi są „dane zawarte w zbiorze danych, z którymi może zapoznać się bez szczególnego nakładu sił i środków nieograniczony krąg podmiotów". Takimi źródłami są z całą pewnością książka telefoniczna, prasa, internet. Są nimi również rejestr przedsiębiorców i ewidencja działalności gospodarczej – oba rejestry dostępne, jak już wskazałam, również poprzez internet. Nie jest natomiast, w świetle wykładni GIODO, powszechnie dostępnym źródłem na przykład portal społecznościowy, ten bowiem wymaga od użytkownika wcześniejszej rejestracji.