Kodeks pracy umożliwia stosowanie godzinnej, niezaliczanej do czasu pracy i niewynagradzanej przerwy w pracy. Zapewnia to art. 141 k.p. W wielu firmach to tzw. przerwa lunchowa, czas na obiad. Dopuszcza się jej stosowanie wobec każdego pracownika, bez względu na wymiar etatu, w jakim jest zatrudniony i liczbę godzin do przepracowania w danym dniu.
Z jednej strony taka pauza pozwala załodze dłużej odpoczywać w ciągu dnia czy załatwić własne sprawy, np. w urzędzie. Z drugiej szef ma szansę plastycznie ułożyć zatrudnienie przy zmniejszeniu zapotrzebowania na pracę w określonych godzinach.
Faktycznym celem tej przerwy ma być spożycie posiłku lub załatwienie spraw osobistych przez zatrudnionych. Niewątpliwie wpływa ona jednak też na ich wypoczynek. Często będzie to dla załogi bardzo istotne. Skorzysta też na tym pracodawca, który osiągnie lepszą jakość pracy. Ustalając taką przerwę, może też pośrednio zyskać na łatwiejszym ułożeniu pracy w powiązaniu ze zmiennym zapotrzebowaniem na usługi firmy na przestrzeni doby.
Sposób wprowadzenia
Wprowadza się ją, umieszczając odpowiednie postanowienia w układzie zbiorowym pracy lub regulaminie pracy albo w umowie o pracę – gdy pracodawca nie jest objęty układem zbiorowym pracy lub nie musi ustalać regulaminu pracy. Widać z tego, że przerwę tę można zapewnić nawet w małym zakładzie pracy, np. takim, który zatrudnia mniej niż 20 osób.
Przy czym jednostronnie, bez konieczności konsultacji z załogą, przerwę ma prawo wprowadzić pracodawca nieobjęty układem zbiorowym pracy, zatrudniający co najmniej 20 pracowników, u którego nie działa związek zawodowy. Taka firma bowiem ustala tę przerwę w regulaminie pracy, którego postanowień nie trzeba uzgadniać z przedstawicielami pracowników.