Z kolei art. 51 § 1 zdanie drugie k.p. stanowi, że okresu pozostawania bez pracy, za który nie przyznano wynagrodzenia, nie uważa się za przerwę w zatrudnieniu, pociągającą za sobą utratę uprawnień uzależnionych od nieprzerwanego zatrudnienia. Ten przepis przyjmuje pewną fikcję prawną. Polega ona na tym, że choć pracownik w tym okresie nie był na etacie, to jednak ten czas należy traktować na równi z okresem zatrudnienia.
Jeżeli więc nabył wtedy prawo do jakichkolwiek świadczeń, nie można go ich pozbawić wyłącznie dlatego, że jego stosunek pracy formalnie wówczas nie istniał. Tak uznał SN w wyroku z 23 listopada 2004 r. (I PK 67/04). To zaś oznacza, że jeżeli np. pracownik czytelniczki przez kilka lat był bez pracy (zanim sąd go do niej przywrócił), a nabyłby prawo do nagrody jubileuszowej, to powinien ją dostać.
Ten dysonans w jednym przepisie wynika zapewne z tego, że choć przywrócony nie otrzymał za czas bez pracy pieniędzy, to nie może być podwójnie karany. Byłoby tak, gdyby za ten okres tracił też uprawnienia zależne od nieprzerwanego stażu. A tak dzieje się u tego, kto dostał pobory.
Resort pracy uważa jednak, że podobnie jak w pierwszym zdaniu art. 51 § 1 k.p. okres ten też nie jest właściwym okresem zatrudnienia, a jedynie zaliczanym do niego. Aby zrozumieć zdanie drugie art. 51 § 1 k.p., warto odwołać się do historii. W czasach Polski Ludowej wiele uprawnień pracowniczych zależało od tzw. ciągłości, czyli nieprzerwanego etatowego okresu. Obecnie, gdy powszechne przepisy nie wymagają spełnienia takiego warunku, to zdanie brzmi zagadkowo i tzw. ciągłość nie ma już znaczenia.
Jeśli pracownik czytelniczki wrócił do firmy, to pracodawca może go potraktować korzystniej, nawet wtedy gdy dostał wynagrodzenie, i do stażu wymaganego do jubileuszówki czy wysługi lat zaliczyć okres pozostawania bez zajęcia (zasada uprzywilejowania). Musi jednak liczyć się z tym, że tak samo powinien podejść do innych przywróconych, gdyby tacy pojawili się w zakładzie, aby nie narazić się na zarzut dyskryminacji w zatrudnieniu.
Taka propracownicza orientacja oznacza, że wolno mu także przyznać nawet 26 dni urlopu wypoczynkowego za ten rok. Jeśli jednak traktuje go zgodnie z art. 51 k.p., co zapewne będzie częstsze, wówczas wakacje dla powracającego do firmy w maju będą wynosiły po zaokrągleniu 18 dni (8/12 x 26 dni = 17,33).