– Zabezpieczenie interesu postępowania może czasem wymagać, by wszyscy złożyli pełną dokumentację. Nie przesądzałabym też z góry, że zamawiający nie będą chętnie korzystać z nowych regulacji. Myślę, że wielu jednak z nich skorzysta – dodaje.
UZP proponuje przepisy, które mają zlikwidować problem wygrywania przetargów przez przedsiębiorców oferujących nierealne ceny. Chce odejść od samego pojęcia rażąco niskiej ceny. Jak podkreśla prezes Sadowy, ważne tu jest m.in. doprecyzowanie okoliczności wyjaśniania ceny zaoferowanej przez wykonawcę, żądanie szczegółów dotyczących elementów oferty i ceny, wprowadzenie obowiązku przeprowadzania konsultacji z wykonawcą. Zrezygnowano z metody arytmetycznej precyzowania okoliczności wymagających wyjaśnienia ceny oferty.
– Dzięki temu będzie mniej automatyzmu. Wprowadza się metodę podobną do stosowanych w biznesie – oceny ceny przy otwartych księgach, czyli wyjaśniania przez zamawiającego z wykonawcą, jak skalkulował cenę – mówi Gnatowska. – Dziś ciężar dowodu, że cena jest rażąco niska, spoczywa na zamawiającym. Proponuje się, by to wykonawca udowadniał, że jest realna.
Kto straci wadium
Jeśli jednak wykonawca będzie się uchylał od złożenia odpowiednich dowodów albo od udziału w konsultacjach, zamawiający będzie mógł zatrzymać wadium.
– Może to się okazać zbyt rygorystyczną sankcją, często chodzi tu o bardzo duże kwoty – ocenia mec. Tański.
Kwestia zatrzymywania wadium budzi też kontrowersje w kontekście przepisu, który mówi, że jest to możliwe, gdy nie zostały uzupełnione dokumenty, oświadczenia lub pełnomocnictwa. W poprzedniej wersji założeń, z września 2012 r., proponowano usunięcie tych zapisów. W tej – nie ma już tej propozycji. Jak wyjaśnia prezes Sadowy, możliwość żądania dokumentów potwierdzających spełnianie warunków tylko od wykonawcy, który złożył najkorzystniejszą ofertę, ograniczy ryzyko zatrzymywania wadiów z powodu nieuzupełnienia dokumentów.