Zakupy w tradycyjnym sklepie mają swoje plusy: klient widzi co kupuje, może towar przymierzyć, obejrzeć itp. Inaczej jest w sklepach internetowych. W takich przypadkach klient towar wprawdzie może zobaczyć, ale tylko na zdjęciu. Tak naprawdę to, co kupił, zobaczy dopiero wtedy, gdy produkt do niego dotrze. Dlatego też zasady zwrotu towaru kupionego w sieci różnią się od tych, które obowiązują w tradycyjnych sklepach.
Muszą o nich pamiętać przedsiębiorcy, którzy decydują się na handel przez Internet. Zasad powinni przestrzegać nie tylko teraz w okresie przedświątecznym, ale – co niemal pewne – po świętach, kiedy to do sklepów internetowych zacznie trafiać duża liczba zwracanych nietrafionych prezentów.
Bez przyczyny, ale w terminie
Konsument, który zrobi zakupy w prowadzonym przez przedsiębiorcę sklepie internetowym, ma prawo odstąpić od umowy, czyli najprościej mówiąc zwrócić do sklepu to, co kupił. Nie musi przy tym podawać żadnej przyczyny, czyli że np. rozmiar swetra jest nieodpowiedni albo kolor sukienki nie tak intensywny, jak na zdjęciu.
Tak więc, jeśli prowadzimy sklep w sieci i sprzedaliśmy jakiś towar, nie oznacza to jeszcze, że zrealizowana transakcja jest definitywna. Konsument może się rozmyślić. Nie może jednak trzymać internetowego przedsiębiorcy w niepewności w nieskończoność. Decyzję musi podjąć w ściśle określonym czasie. Jeśli tego nie zrobi, jego uprawnienie przepada. Rozmyślić się i wycofać z transakcji może przez 10 dni. Termin ten liczy się od dnia wydania rzeczy (a gdy umowa dotyczy świadczenia usługi – od dnia jej zawarcia).
Z punktu widzenia przedsiębiorcy ważny może być sposób odstąpienia od umowy. Otóż klient nie może tego zrobić dowolnie. Musi w ciągu dziesięciodniowego terminu złożyć przedsiębiorcy oświadczenie i to na piśmie. Nie wystarczy zatem, że zadzwoni do prowadzącego sklep internetowy i poinformuje go przez telefon, że towar zwraca i od umowy odstępuje.