Kiedy sąd ogłosił upadłość spółki, większość jej pracowników straciła zatrudnienie. Etat zachowała m.in. kadrowa, której obowiązkiem było sprawne przeprowadzenie zwolnień pracowników. Gdy syndyk zaproponował jej obniżenie wynagrodzenia, dwukrotnie odmówiła. By uniknąć zwolnienia potrzebnego pracownika, syndyk dwukrotnie wycofał się z wypowiedzenia zmieniającego.
W maju 2010 r. postanowienie o wszczęciu postępowania upadłościowego zostało uchylone przez sąd, co spowodowało zajęcie kont firmy przez komorników prowadzących postępowanie egzekucyjne w sprawie długów spółki. Z braku środków pracownicy otrzymywali tylko część pensji. Syndyk nie płacił też składek na ubezpieczenia społeczne do ZUS.
Kiedy sąd wszczął nowe postępowanie upadłościowe wobec spółki, syndyk odzyskał kontrolę nad kontami firmy. Środki nie wystarczały jednak na pokrycie pełnych wynagrodzeń osób pozostających na etatach w firmie.
Gdy syndyk ponownie wręczył kadrowej wypowiedzenie obniżające wynagrodzenie, ta nie przyjęła nowych warunków pracy. Złożyła do sądu pozew o odszkodowanie, na podstawie art. 55 § 1¹ kodeksu pracy, w związku z niewywiązywaniem się przez pracodawcę z obowiązku w postaci wypłaty wynagrodzenia. Sędziowie w I i II instancji stwierdzili, że pracownicy należy się odszkodowanie.
Obojętne jest, z jakiego źródła – konta czy kredytu – firma płaci pensje