Udzielenie podwładnemu urlopu w terminie przez niego wskazanym może wynikać także z zasad słuszności. Pracownik odpowiednio wcześniej uzgodnił z pracodawcą orientacyjny termin wolnego, np. zagraniczna wycieczka z biurem podróży, egzamin czy szkolenie, a w dniu, w którym zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami chciałby pójść na taki urlop, pracodawca go odmawia i nie podaje żadnych racjonalnych argumentów.
Gdy tak się stanie, pracownik wcale nie jest bezbronny. Choć co do zasady urlopu, w tym także tego na żądanie, udziela pracodawca, to jednak musi współpracować z pracownikiem przy ustaleniu terminu dogodnego dla obu stron. Wymóg przestrzegania zasad współżycia społecznego ciąży tak samo na pracowniku, jak na pracodawcy. Swemu nielojalnemu szefowi pracownik może oświadczyć na piśmie, że z określonym dniem przechodzi na urlop (wypoczynkowy czy na żądanie).
Niewykluczone, że sąd potraktuje nieuzasadnioną merytorycznie odmowę przyznania urlopu i za to dyscyplinarne rozstanie jako nadużycie przez pracodawcę zasad, o których mówi art. 8 k.p. Przez to jego zachowanie nie jest chronione.
Oceniając stopień winy w naruszeniu podstawowego obowiązku pracowniczego (art. 52 § 1 pkt 1 k.p.) przez rozpoczynającego przysługujący urlop wypoczynkowy w określonym terminie (niewynikającym z planu urlopów) bez zgody pracodawcy, należy uwzględniać konkretne okoliczności. W tym także to, czy pracodawca miał istotne powody uzasadniające odmowę udzielenia urlopu.
Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 12 sierpnia 2004 (III PK 32/04). Jeżeli u pracodawcy te szczególne przyczyny nie istnieją, to takie zachowanie podwładnego można ocenić jako niestanowiące ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków.
Pracownik może odwołać się do sądu pracy. Argumentuje wówczas, że jego zachowanie polegające na „samowolnym” przejściu na urlop wymusił szef nielojalnym lub sprzecznym z zasadami współżycia społecznego zachowaniem.