Podstawą jest pensja stała, a przy składnikach zmiennych: za okresy miesięczne – średnia kwota z trzech miesięcy poprzedzających miesiąc nabycia prawa do ekwiwalentu, a za okresy dłuższe niż miesiąc – średnia wartość z 12 miesięcy poprzedzających miesiąc nabycia prawa do ekwiwalentu.
Krok 2
. Ekwiwalent za jeden dzień urlopu dzielimy przez właściwą dla danego pracownika dobową normę czasu pracy.
Krok 3.
Otrzymany wynik mnożymy przez liczbę godzin niewykorzystanego urlopu.
1386 zł + 5000 zł (średnia składników zmiennych
4000 zł + 6000 zł + 5000 zł = 15 000 : 3) = 6386 zł
6386 zł : 21 = 304,10 zł
304,10 zł : 8 godzin = 38,01 zł
38,01 zł x 160 godzin (wymiar czasu pracy w listopadzie
dla zatrudnionych od poniedziałku do piątku) = 6081,60 zł
Tyle za czas zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy zatrudniony powinien otrzymać w listopadzie 2011.
Krok 1.
Miesięczną stawkę dzielimy przez liczbę godzin przypadających do przepracowania w miesiącu, w którym doszło do przestoju.
Krok 2.
Wynik mnożymy przez godziny, podczas których z powodu przestoju praca nie była wykonywana.
Zatrudniony zarobi 1386 zł. Składników zmiennych nie uwzględniamy, bo w umowie o pracę zostało wyodrębnione wynagrodzenie wynikające z osobistego zaszeregowania.
Zatrudniony zarobiłby więcej, gdyby był wynagradzany wyłącznie składnikami zmiennymi, które przysługują za okresy nie dłuższe niż miesiąc.
Tutaj rachunki byłyby następujące.
Krok 1.
Sumujemy składniki zmienne wypłacone podczas trzech lub nawet 12 miesięcy (przy znacznych wahaniach wysokości) poprzedzających miesiąc wystąpienia przestoju.
Krok 2.
Sumę dzielimy przez liczbę godzin przepracowanych w okresie, z którego ta suma była ustalana.
Krok 3.
Uzyskaną stawkę godzinową mnożymy przez 60 proc.
Krok 4.
Wynik mnożymy przez godziny przestoju.
15 000 (suma składników zmiennych) : 496 godzin roboczych w październiku, listopadzie i grudniu dla zatrudnionych od poniedziałku do piątku = 30,24 zł
30,24 zł x 60 proc. = 18,14 zł
18,14 zł x 160 godzin roboczych w listopadzie = 2902,40 zł
Komentuje Izabela Zawacka, radca prawny w kancelarii Wojewódka i Wspólnicy
Zaprezentowane w artykule rozwiązanie jest moim zdaniem najbardziej zbliżone do regulacji i celu kodeksu pracy, ale z racji tego, że nie ma jednoznacznej podstawy prawnej, trudno przesądzać, że jest jedyne.
Jednostronne zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy co do zasady jest sprzeczne z istotą stosunku pracy, zgodnie z którą pracownik zobowiązuje się świadczyć określoną pracę za odpowiednim wynagrodzeniem (art. 22 k.p.). Jednak pracodawcy często stosują taką praktykę, w sytuacji gdy np. przyczyną wypowiedzenia jest utrata zaufania albo działanie na szkodę pracodawcy i z tego powodu pracodawca boi się dopuścić pracownika do pracy (dokumentów, informacji, klientów).
Nie ma przecież pewności, czy wtedy pracownik będzie działał w jego interesie.Niemniej w większości przypadków przyjmuje się, że zgodne z prawem zwolnienie ze świadczenia pracy powinno być poprzedzone porozumieniem stron stosunku pracy.
To jednak w przypadku składników zmiennych oznacza świadomą rezygnację z możliwości wyrobienia prowizji. Zatrudniony godzi się jedynie na wynagrodzenie zasadnicze. Pamiętajmy, że zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy bez zachowania prawa do wynagrodzenia jest bezwzględnie nieważne i to nawet gdy było poprzedzone zgodą zatrudnionego.
Przepisem szczególnym, który przewiduje prawo do zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy, jest natomiast art. 72 ustawy o służbie cywilnej.