Wczoraj, 10 maja, na posiedzeniu Rady Ochrony Pracy przedstawiono sprawozdanie PIP z działalności w 2010 r.
Nieoczekiwanie obrady zdominowała sprawa wniosku marszałka Sejmu o odwołanie Tadeusza Zająca, głównego inspektora pracy, i powołanie na to stanowisko Anny Tomczyk, obecnie jego zastępczyni. Grzegorz Schetyna nie uzasadnił, dlaczego chce powołać nowe kierownictwo PIP. Nie jest to spowodowane oceną działalności inspekcji, bo wyniki tego urzędu pokazują dużą dynamikę działań w egzekwowaniu prawa pracy. Nieoficjalnie mówi się, że powodem mają być wyniki prokuratorskiego śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez Tadeusza Zająca, gdy pracował w wojewódzkim urzędzie pracy.
Członkowie ROP odmówili zaopiniowania wniosku o odwołanie, bo nie znali uzasadnienia. Marszałek Sejmu nie jest związany opinią rady, ale nie może zmienić obsady kierownictwa bez opinii tego gremium. Jego kolejne posiedzenie ma się odbyć w przyszłym tygodniu.
Najwięcej emocji budzą wyniki kontroli prawidłowości wypłacania wynagrodzeń. W ubiegłym roku do inspekcji wpłynęło 43 tys. skarg. Połowa dotyczyła właśnie zatrzymanych płac.
Inspektorzy wyegzekwowali 111 mln zł należności z tytułu niewypłaconych wynagrodzeń. Wydane przez nich decyzje nakazujące wypłatę opiewały na przeszło 180 mln zł.