– Odwołany prezes jednej z warszawskich spółek nie chciał się wyprowadzić z luksusowego służbowego mieszkania. Klucze przetrzymywał cztery lata. Zwrócił lokal totalnie zdewastowany, jak się okazało, celowo – w odwecie za odebrane stanowisko – opowiada Grzegorz Orłowski ze spółki Orłowski, Patulski, Walczak.
Wspomina też wiceprezesa, który mimo zwolnienia nadal jeździł eleganckim saabem. Firma odebrała go za pośrednictwem prywatnego detektywa, który posunął się do kradzieży auta. Najciekawsze jest to, że poszkodowany oskarżył byłego pracodawcę o… przywłaszczenie mienia.
[srodtytul]Im wszystko wolno[/srodtytul]
Te zachowania to wynik kilku elementów: władzy, przyzwyczajenia do luksusu, wysokiego ego i wbrew pozorom oszczędności.
– Trudno się odzwyczaić od życia na piedestale, a silne poczucie wartości i przywództwo zacierają granice między światem prywatnym i służbowym. Cudza własność traktowana jest jak osobista, a to poczucie jest na tyle silne, że prawo własności przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie – tłumaczy psycholog Elżbieta Iwaszkiewicz. Dodaje, że do tego dochodzi nawyk życia na koszt firmy i pomnażania własnych oszczędności.