Taki problem zgłasza czytelnik, którego firma w okresie wakacji, kiedy większość odbiorców ma urlopy, zawiesza działalność na półtora miesiąca. Chce w tym czasie wysłać personel na urlop bezpłatny, ale nie jest pewny, czy może to zrobić.
[srodtytul]Bez samowoli[/srodtytul]
Słusznie pracodawca ma wątpliwości, bo zgodnie z art. 174 § 1 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=926A0471A1DE401A8B15E53388E48C5B?id=76037]kodeksu pracy[/link] do wysłania pracownika na urlop bezpłatny konieczny jest wniosek zatrudnionego, i to w formie pisemnej. To szczególny rodzaj urlopu, za który podwładnemu nie przysługuje wynagrodzenie. Stąd aby go nie płacić, konieczne jest przestrzeganie kodeksowej procedury. I odpowiedni dowód w aktach pracowniczych.
Podobnie uznał [b]Sąd Apelacyjny w Łodzi 15 października 1996 r. (III AUa 34/96)[/b]. Orzekł, że bez pisemnego wniosku pracownika wysłanie go na urlop bezpłatny (np. po to, aby ciąć koszty zatrudnienia) i z inicjatywy pracodawcy będzie w świetle prawa bezskuteczne. Pracownikowi, który w okresie tak udzielonego bezpłatnego był niezdolny do pracy wskutek choroby, przysługuje zasiłek chorobowy.
Zatem próba wysłania pracowników na niby-urlop bezpłatny w okresie zawieszenia działalności firmy nic nie da. Choć załoga faktycznie nie wykonuje zajęć, trzeba jej płacić. Będzie to albo normalne wynagrodzenie, albo tzw. przestojowe (art. 81 § 1 k.p.). Gdyby pracodawca zupełnie pozbawił personel poborów za półtora miesiąca bezczynności, naruszyłby prawa pracowników (art. 282 § 1 pkt 1 k.p.). Tym samym naraża się na grzywnę sięgającą nawet 30 tys. zł.