Powszechny dostęp do Internetu sprawił, że coraz więcej osób może wykonywać swoje obowiązki służbowe bez wychodzenia z domu. Uwzględnia to kodeks pracy, do którego zostały wprowadzone przepisy regulujące zatrudnianie w ramach telepracy. W związku z tym pojawiają się problemy podatkowe. Zatrudniony, który wykonuje obowiązki w domu, ponosi przecież wydatki, z których korzysta pracodawca. Najbardziej typowy przykład to opłaty za dostęp do Internetu.
[srodtytul]Internet to też narzędzie[/srodtytul]
Problemem zwrotu przez pracodawcę opłat za Internet zajmowała się[b] Izba Skarbowa w Warszawie w interpretacji z 30 grudnia 2008 r. (IPPB2/415-1420/08-2/MG)[/b]. Z pytaniem zwróciła się spółka, która zamierza powierzyć grupie pracowników wykonywanie pracy w domu na podstawie przepisów kodeksu pracy dotyczących telepracy (art. 67[sup]5[/sup] i następne). Firma wyposaży telepracowników w sprzęt komputerowy. Do wykonywania obowiązków będzie jednak niezbędny dostęp do Internetu. Umowy z dostawcami podpiszą pracownicy, a firma będzie refundować im część kosztów w formie jednolitej, zryczałtowanej stawki miesięcznej.
Izba skarbowa zgodziła się ze stanowiskiem spółki, że od tej kwoty pracownicy nie zapłacą podatku. To dlatego, że w tej sytuacji znajdzie zastosowanie art. 21 ust. 1 pkt 13 ustawy o PIT. Zgodnie z tym przepisem zwolnione od podatku są ekwiwalenty pieniężne za używane przez pracowników przy wykonywaniu pracy narzędzia, materiały lub sprzęt stanowiące ich własność. Potwierdziła, że Internet należy traktować jako niematerialne narzędzie pracy. Przekonały ją argumenty wnioskodawcy, że zawarta w „Słowniku języka polskiego” definicja narzędzia („urządzenie proste lub złożone umożliwiające wykonywanie jakiejś czynności lub pracy; przyrząd, instrument”) nie uwzględnia zmian języka. Podstawowy zasób haseł tego słownika powstał bowiem na długo przed pojawieniem się nowych technik informatycznych.
[srodtytul]Ryczałt za używanie prywatnego sprzętu[/srodtytul]