Ujawnienie przez „Rz” skandalu związanego z molestowania pracownic olsztyńskiego ratusza zbiegło się z przygotowaniem przez Ministerstwo Pracy nowelizacji kodeksu pracy. Ma ona ułatwić ofiarom dochodzenie ich praw przed sądem. Będą zmiany w przepisach o dyskryminacji w miejscu pracy, a molestowanie jest jedną z jej form.
Projekt dostosowuje polskie przepisy do dyrektyw unijnych. Poszkodowanym będzie łatwiej przełamać zmowę milczenia, która utrudnia ukaranie winnych.
O wygranej w procesie o molestowanie seksualne decyduje udowodnienie takich praktyk. Mimo że poszkodowani mogą uprawdopodobnić naruszenie prawa na różne sposoby (np. posłużyć się nagraniem czy skopiowaniem e-maila z „niemoralną propozycją”), to często nie obędzie się bez zeznań współpracowników, którzy byli świadkami wydarzeń w firmie. Ci natomiast obawiają się sankcji ze strony pracodawcy – przede wszystkim utraty pracy.
Dlatego projekt przewiduje, że pracownik, który udzieli wsparcia molestowanej osobie, gdy ta np. domaga się odszkodowania od firmy, będzie chroniony. Udzielenie takiej pomocy (np. w postaci korzystnych dla poszkodowanego zeznań) nie będzie mogło stać się przyczyną wypowiedzenia stosunku pracy ani zwolnienia dyscyplinarnego. Zabronione będzie także każde niekorzystne traktowanie wspierającego.
– To bardzo dobre rozwiązanie, którego pracodawca nie będzie mógł zlekceważyć. Co prawda już teraz przyczyna uzasadniająca wypowiedzenie umowy o pracę nie może być pozorna (pracodawca nie może więc wpisać w wypowiedzeniu dowolnych powodów), ale udział pracownika w zwalczaniu dyskryminacji jeszcze wzmocni jego ochronę – mówi adwokat Waldemar Gujski.