5
§ 5 k.p., gdy regulamin lub umowa o pracę nie zawierają postanowień regulujących zasady wypłaty tych należności, pokrycie kosztów podróży służbowej następuje według przepisów dla pracowników państwowych.
Według Sądu Najwyższego, skoro regulamin pracy w pozwanej firmie wyodrębniał dwa rodzaje kosztów (dieta i ryczałt za nocleg), oznacza to konieczność przejścia na odrębną ocenę poszczególnych składników tzw. diety w relacji do tych, które dotyczą pracowników sfery budżetowej. Zdaniem SN sądy powszechne stosujące te przepisy nie mogą według własnego uznania sumować poszczególnych kwot, skoro wyodrębniono je w regulaminie wynagradzania. Innymi słowy, skoro pracodawca określił dietę (rozumianą jako zwrot kosztów utrzymania w podróży) na poziomie 120 zł, czyli znacznie wyższym, niż wynosi dieta dla budżetówki, nie znaczy to, że kwotę ryczałtu za nocleg może określić w wysokości niższej, nawet jeżeli suma obu świadczeń się zgadza.
Pracodawca dobrodziej
To orzeczenie należy odbierać w szerszym kontekście stanowiska Sądu Najwyższego, zainicjowanego uchwałą siedmiu sędziów z 12 czerwca 2014 r. (II PZP 1/14). Zgodnie z nią, jeśli pracodawca nie zapewnia kierowcy samochodu ciężarowego podczas wykonywania przewozów w transporcie międzynarodowym bezpłatnego noclegu, przysługuje mu zwrot kosztów noclegu na warunkach i w wysokości określonych w rozporządzeniu regulującym stosowne świadczenia przewidziane dla pracowników budżetówki.
Stosując to orzecznictwo, firma transportowa postąpiłaby najbezpieczniej, gdyby po prostu odwołała się do przepisów dla pracowników państwowych. W świetle bowiem omawianego wyroku SN wyższa dieta będzie potraktowana jako dobrodziejstwo pracodawcy nieuchylające w najmniejszym stopniu obowiązku zapłaty ryczałtu za nocleg w wysokości odpowiadającej stosownym przepisom.
Oczywiście firma transportowa w dużej mierze opiera swój biznes na tak a nie inaczej liczonych kosztach kierowców, więc wiadomo dlaczego broni się przed takimi rozwiązaniami. Tu nie o prawo chodzi, ale o biznes.