Dokonywanie transakcji za pomocą banku nie gwarantuje na 100 proc. ich bezpieczeństwa, ani też odszkodowania. Nie każda nieprawidłowość banku skutkuje bowiem jego odpowiedzialnością. Tylko taka, która stała się przyczyną szkody.
To sedno piątkowego wyroku Sądu Najwyższego (sygnatura akt: II CSK 657/12).
Spółkę wpędziła w kłopoty jej księgowa (już nie żyje i śledztwo zostało umorzone, więc nie jest pewne do końca, jak oszustwo wyglądało). Faktem jest, że w ciągu ponad dwóch lat sfałszowała 28 bankowych potwierdzeń wpłat w miejscowym oddziale na rzecz klientów spółki, których nie było.
Otóż wpłacała ona drobne kwoty (300, 500 zł) na rzecz krewnych i najprawdopodobniej nie wypełniała albo wypełniała np. ołówkiem, a następnie ścierała i wpisywała inne dane na drukach, które pracownicy banku potwierdzali. Potwierdzenia nosiły nazwy prawdziwych klientów spółki i znaczne kwoty przelewów, których jednak nie dokonywała. Pieniądze rzekomo przelane brała natomiast z kasy spółki i przekazywała najbliższym krewnym.
Bank też może być wykorzystany do oszustwa i nie zawsze wyrówna klientowi stratę
Sprawa karna została umorzona, spółka pozwała więc bank, domagając się odszkodowania, a jego winę upatrywała w braku dostatecznego nadzoru nad własnymi pracownikami przy przyjmowaniu wpłat. Postępowanie dowodowe w sprawie cywilnej nie wyjaśniło do końca mechanizmu oszustwa. Nie udowodniono też żadnego porozumienia między księgową a pracownikami banku.
W tej sytuacji Sąd Okręgowy, a następnie Sąd Apelacyjny w Szczecinie oddaliły pozew spółki domagającej się odszkodowania. Pełnomocnik banku mec. Jarosław Kwieciński bronił tego werdyktu przed Sądem Najwyższym, wskazując, że to nie błędy pracowników banku były przyczyną szkody, ale działania księgowej. Zaniedbania banku pomagały jedynie w ukrywaniu popełnionego już przestępstwa.