Czy izolowanie osoby na etacie w zakładzie może stanowić mobbing? – pyta czytelnik.
To zależy od konkretnej sytuacji. Izolacja podwładnego w grupie współpracowników nie jest automatyczną cechą mobbingu (>patrz ramka). Aby w taki sposób zinterpretować przypadek z pytania, należy rozważyć jego okoliczności. Trudno bowiem uznać za mobbing unikanie czy ograniczanie kontaktu z etatowcem, gdy jest to skutek jego nagannego postępowania wobec kolegów.
Przykład 1
Pani Marianna wielokrotnie w ciągu rocznej współpracy wulgarnie odnosiła się do swoich dwóch koleżanek z tego samego działu (pań: Alicji i Dagmary). Za każdym razem, kiedy popełniały błędy, wyzywała je i wyśmiewała. Donosiła także o ich pomyłkach bezpośredniej przełożonej (choć donosy te okazywały się nieuzasadnione). Powiadomiony o sytuacji prezes zarządu udzielił jej nagany.
W odwecie pani Marianna wystąpiła z pozwem o odszkodowanie za mobbing. Argumentowała w nim, że padła jego ofiarą ze strony współpracownic, czyli pań: Alicji i Dagmary, które – po tym, jak poinformowała bezpośrednią szefową o ich niekompetencji – na jej widok przerywały rozmowy i nie proponowały prywatnych spotkań, wskutek czego czuła się wyobcowana. Nie można jednak uwzględnić stanowiska pani Marianny. Jej izolacja była przecież wynikiem uprzedniego nagannego zachowania wobec koleżanek.
Co więcej, samo subiektywne przekonanie pracownika, że padł ofiarą mobbingu, nie wystarczy do stwierdzenia, że rzeczywiście on zaistniał. Każdy przypadek trzeba oceniać według obiektywnych kryteriów.