W Polsce pokutuje wciąż przekonanie, że może lepiej jest nie odebrać przesyłki pocztowej, np. z sądu, choć zwykle nic to dobrego nie daje.
Problemy mogą być też z niedoplinowaniem listów, które docierają do firmy, zwłaszcza od wierzycieli. Adresat właściwie jest na straconej pozycji, gdy dochodzi do sporu, czy pismo dotarło czy nie. Jak ma bowiem dowodzić, że listu nie dostał?
Kwestia ta wynikła w rozstrzyganej przez Sąd Najwyższy sprawie, w której firma leasingowa dochodziła znacznych kwot od małżonków Mariana i Bety W. tytułem spłaty należności leasingowych (chodziło o koparkę).
Firma leasingowa dochodzi spłaty
Kluczowym pytaniem było to, czy powódka (firma leasingowa) skutecznie doręczyła swoim kontrahentom (Marianowi W., gdyż żona występuje w sprawie jako poręczyciel wekslowy) wezwanie do zapłaty zaległości pod rygorem wypowiedzenia umowy ze skutkiem natychmiastowym, co zresztą nastąpiło.
Zgodnie bowiem z art. 709