Opisane sytuacje to wynik przypadkowych zbiegów okoliczności i niedopilnowania formalności. Zdarza się jednak i tak, że pracodawcę marzącego o prawach majątkowych do utworów pracowniczych gubi rutyna, a dokładnie wskazanie zbyt ogólnego rodzaju pracy.
To charakterystyczne dla branży informatycznej. Najlepiej zobrazuje to przywoływany często przykład informatyka i programisty. Pracodawcy bagatelizują często fakt, że te dwa stanowiska pracy nie są tożsame. Zresztą tak samo jak edytor i dziennikarz.
Przykład 1
Pan Karol jest zatrudniony na stanowisku administratora baz danych.
Mimo to stworzył program do obsługi logistycznej firmy. Pracodawca szybko przesądził, że ma do niego prawa, bo informatyk jest na etacie.
Zatrudniony tłumaczył, że stworzył program indywidualnie, poza pracowniczymi obowiązkami, a z jego angażu wynika, że jest zaledwie administratorem baz danych. Programistą jest jego kolega.
I ma rację. Autorskie prawa majątkowe i osobiste przysługują informatykowi, a nie szefowi.
A co jeśli jeden program stworzy kilka osób, w tym jedna poza zakresem obowiązków?
Przykład 2
Program do liczenia wynagrodzeń stworzyło dwóch informatyków. Jeden zatrudniony na stanowisku programisty, a drugi zajmujący się bieżącą obsługą użytkowników.
Pracodawca był w błędzie sądząc, że ma prawa majątkowe do całego utworu. To, że każdy z informatyków ma etat, jest bez znaczenia. W rzeczywistości szef nabył prawa majątkowe tylko do tej części utworu,
którą stworzył programista. Pozostałe prawa majątkowe pozostają w rękach drugiego informatyka, który jest zaledwie specjalistą od wsparcia użytkowników.
Jeżeli natomiast byłby on również programistą, to razem z drugim kolegą mieliby status współtwórców, a prawa autorskie przysługiwałyby im wspólnie i co do zasady w częściach równych.
Współtwórcy, którzy czują się poszkodowani, mogą walczyć w sądzie o wielkość udziałów proporcjonalną do włożonej pracy. Jeśli chodzi natomiast o rozporządzanie tym wspólnym utworem, każdy ze współtwórców może to robić stosownie do swojej części, ale bez uszczerbku dla pozostałych.
Nie można zatem dziełem rozporządzać w całości, bo do tego potrzeba zgody pozostałych współwłaścicieli praw autorskich. Gdy takiej akceptacji nie ma, tylko sąd pozwoli osiągnąć porozumienie.
Szczegóły w umowie
Opisane sytuacje pokazują, że przy prawach autorskich do utworów pracowniczych kluczową rolę odgrywa dobrze skonstruowana umowa o pracę.
Sukcesu nie gwarantuje jednak przepisanie art. 12 prawa autorskiego, bo ten stosuje się automatycznie. Taki zabieg nie ma więc sensu.
W angażu warto zawrzeć natomiast:
- potwierdzenie, że w wyniku wykonywanej pracy może dojść do stworzenia utworów pracowniczych,
- obowiązek dostarczenia utworu,
- termin na ewentualne rozpowszechnienie dzieła,
- sposób ustalenia ewentualnego wynagrodzenia z tytułu przeniesienia praw majątkowych albo wyraźne określenie, że podstawowe wynagrodzenie pracownika w całości obejmuje wynagrodzenie za nabycie praw autorskich,
- zakaz naruszania praw majątkowych należących już do pracodawcy.
Niektóre umowy o pracę przewidują jeszcze, że stworzony przez pracownika utwór trzeba rozpowszechnić. Z art. 12 ust. 2 prawa autorskiego wynika, że pracodawca ma na to dwa lata, ale okres ten wolno skrócić albo wydłużyć w zależności od woli stron.
Po upływie tego terminu pracownik może swojemu szefowi wyznaczyć kolejny termin na rozpowszechnienie utworu. Jeżeli i w tym czasie pracodawca nie zdecyduje się rozpowszechnić twórczość podwładnego, to prawa autorskie wracają do twórcy, czyli do pracownika.
Uwaga!
O przejęcie praw majątkowych nie należy zabiegać na wyrost. Zgodnie z art. 41 prawa autorskiego nieważna jest umowa o przeniesieniu praw autorskich dotycząca wszystkich utworów lub wszystkich utworów określonego rodzaju tego samego twórcy mających powstać w przyszłości.
Uważa się jednak, że ten przepis ma ograniczone zastosowanie do utworów pracowniczych. Jest bowiem możliwe zapisanie w umowie, że na pracodawcę przechodzą wszelkie autorskie prawa majątkowe do utworów stworzonych przez pracownika, jeżeli będzie to zgodne z celem umowy o pracę i wyrażonym w niej zgodnym zamiarem stron.
Taki zapis byłby jednak nieważny, gdyby znalazł się w umowie cywilnoprawnej, np. umowie-zleceniu.
Milczenie oznacza zgodę
Skoro już wiemy, co zrobić, by mieć pełne prawa majątkowe do utworów pracowniczych, to teraz słowo o tym, kiedy i jak fizycznie je nabyć. Ten ostatni zabieg jest niezbędny, bo zasadniczo pracodawca nabywa prawa majątkowe dopiero z chwilą przejęcia utworu.
Wyjątek dotyczy programów komputerowych, bo prawa majątkowe do nich przechodzą na pracodawcę ex lege. Jeśli chodzi natomiast o sposób przejęcia, to prawo autorskie nie przewiduje tu żadnej szczególnej formy.
Po prostu, jeśli szef nie jest zainteresowany nabyciem autorskich praw majątkowych do utworu, to w ciągu sześciu miesięcy od chwili jego dostarczenia przez pracownika musi złożyć odpowiednie oświadczenie. W przeciwnym razie utwór zostanie przyjęty bez zastrzeżeń. To tzw. domniemanie przyjęcia utworu przez pracodawcę uregulowane w art. 13 prawa autorskiego.
Oczywiście do czasu przejęcia utworu autorskie prawa majątkowe należą do pracownika. Gdy w tym czasie ktoś naruszy prawa do dzieła, z roszczeniem wystąpi jeszcze zatrudniony. A pracodawca dopiero wtedy, gdy przyjmie dzieło, jeśli do takiego naruszenia dojdzie. Inaczej będzie, gdy naruszenia dotyczą praw osobistych. Wówczas z roszczeniem np. o zapłatę zadośćuczynienia wystąpi zawsze twórca.
Przy zleceniu dodatkowe klauzule
Szczególną uwagę należy zwrócić na utwory wykonywane przez zleceniobiorców lub wykonawców dzieła. Zasadniczo nabywają oni w pełni zarówno autorskie prawa osobiste, jak i majątkowe.
Zleceniodawca, który chce takim dziełem rozporządzać, musi zadbać o to, aby w umowie zleceniobiorca przeniósł na niego autorskie prawa majątkowe do utworu. Pozwala na to art. 41 prawa autorskiego.
Nie zapominajmy jednak o opisanych wcześniej ograniczeniach, jakie wprowadza ten przepis. Ponadto taka umowa cywilnoprawna – przenosząca prawa majątkowe – może dotyczyć tylko takich form wykorzystania utworu (tzw. pól eksploatacji), które są znane w chwili jej zawarcia. Wtedy należy je wyraźnie wskazać.
Nie wiadomo tylko, czy trzeba je wymieniać konkretnie, czy po prostu odwołać się do pól wymienionych w art. 50 prawa autorskiego. Zdania ekspertów są podzielone. Zgadzają się natomiast z jednym: zapis, że autorskie prawa majątkowe przechodzą na wszystkich znanych polach eksploatacji, jest bez wątpienia zbyt ryzykowny.
Czytaj też:
Szefowie poprawili i są współautorami
Utwory pracownicze - podwójne KUP i jedna lista płac
Twórca musi wiedzieć o druku jego dzieła
Wydawca musi zawierać z twórcami jasne umowy
Zobacz więcej:
» Kadry i płace » Prawa autorskie w pracy
» Prawo dla Ciebie » Twoje prawo » Prawo autorskie i prawa pokrewne